Chory zwiazek, a ja jestem na kazde jego skinienie.

#1 2012-01-08 02:22:21
puuk

Zarejestrowany:

2012-01-08

Posty: 6

Kochani, jestem ta glupia, ktora nie potrafi przestac: Kolejny raz juz slysze Nie kocham Cie, wyprowadz sie, a ja znowu czekam az mu sie odwidzi.
Od poczatku. Bylismi razem od 19roku zycia, teraz mamy po 28. Siedem udanych, chyba lat i moja depresja ( balam sie nawet wyjsc z domu, zawalilam drugi kierunek na studiach). Oddalilam sie od niego, on znalazl kochanke. Szalalam, wyznaczyl nam miesiac niby odpoczynku. Dokladnie grudzien.
W marcu pamietam jak pomyslalam usmiechnij sie on ma dosc Twojego czepialstwa i zalu. Za to dokladnie w dzien kobiet powiedzial ze sama moja obecnosc, go denerwuje. Blagalam o mozliwosc bycia razem, wiem nie powinnam. On zakonczyl, ale co jakis czas sie odzywal i zostalam jego kochanka
Bedzie jeszcze wiecej ustepstw, wiem pomyslicie jaka jestem zalosna i to prawda. Po roku osobno, byly w tym czasie 2 powroty na krotki czas. Powiedzial to jest farsa.
Minelo pare miesiecy znalazlam kogos, wrocilam po reszte rzeczy a on mnie zaczal przekonywac. Mowil wiem co stracilem kocham Cie i nie odpuszcze
jezeli przetrwaliscie do tego momentu to dziekuje.
Bylismy rok razem. Zgodzilam sie na otwarty zwiazek, byle byc ta pierwsza. W koncu zostawil kochanke. Bylam w niebie! Do dnia kiedy spotkal ja w autobusie i zostal u niej na noc. Znowu zrobilam pieklo, mimo ze wczesniej zgadzalam sie na zdrady. Powiedzial ze przygotowalam go na rozstanie. Ja na to damy rade.zaluje, ale nie ze dalam sie zeszmacic tylko mysle gdybym sie nie czepiala to bysmy byli razem (mowil jak sie staral i jak jej osoba moze stanowic o naszym zwiazku, ze nie ma juz nikogo komu moze ufac) .
Wiem jestem chora uzalezniona od niego. Wracajac do watku, wyjechalam i po powrocie uslyszalam nie kocham cie, rozstanmy sie, mowilam na spokojnie jak bardzo go kocham. Plakal mowi ze pieknie o tym mowie, ze chcialby mnie pokochac, ale nie moze. Rano sie zbieralam do wyjscia pakowalam plecak. Mowil wez to, nie zapomnij tego. Odwioze cie, a za chwile jaki jest plan dnia? Pakujemy wszystkie twoje rzeczy?
Nie rozumiem, nie pojmuje. Wiem ze nie moge go blagac, ale przede wszystkim traktuje to jako sposob by go odzyskac., a nie sie uwolnic! Czekam az znowu mu sie odwidzi, to straszne. Dlaczego chce mi placic dowolnie alimenty na mnie. Chyba specjalnie wybral ten moment. Wstydze sie i obawiam siebie, a on wie ze zawsze chce wracac. Miwil nawet skoncz zenade i nie blagaj.
Czy to jego rozrywka, czy chce mnie zniszczyc do konca? jestem chyba stracona, nie slucham chyba rad. Jak on tylko gwizdnie to jestem.pewnie machniecie reka i powiecie po co glupiej tlumaczyc. Nie bedzie mnie kochal skoro jestem taka szmata. Jednej rzeczy sie nauczylam, sporzadze notarialna umowe tych alimentow. Mam nadzieje, ze nie znajdzie mojego postu. Chyba jestem stracona sad

Offline
#2 2012-01-08 11:36:18
szkoda

Zarejestrowany:

2011-07-03

Posty: 4014

Re: Chory zwiazek, a ja jestem na kazde jego skinienie.

W mojej ocenie po prostu jest to sytuacja niezdrowa, a ów Pan się Panią bawi. Po prostu jest przekonany, że może Panią mieć na zawołanie. To co mówi o tym kochaniu etc. to wydają się  być puste słowa, gdyż  czyny świadczą całkowicie o czymś innym. Najlepszym rozwiązaniem byłoby odizlowanie się od siebie, gdyż inaczej będzie z jego strony ciągła zabawa . Bynajmniej nie traktuje Panią poważnie.

Offline
#3 2012-01-08 12:13:16
puuk

Zarejestrowany:

2012-01-08

Posty: 6

Dziękuję za odpowiedz. Wiem, że prawdą jest iz nie czuje nic do mnie, a nawet dąży do tego aby mnie zniszczyć. Zaczął o mnie ponownie zabiegać jak zaczęłam stawać na nogi (przez rok nie dawałam sie przekonac, ale co z tego skoro ostatecznie wrociłam). Zawsze serwuje mi albo rozstanie albo powrót jak dochodzę do siebie. Zresztą robił/ robi? to samo z kochanką. Muszę sie nauczyć mysleć o nim nie jak o tym, ktorego dawno znałam. Moze kochał mnie przez pierwsze dwa lata związku, a potem nie wiem nie bylo nic lepszego na horyzoncie.
Do perfekcji opanował, to aby mnie wpedzac w poczucie winy.
Nawet jak postawiłam sprawe jasno, ze chciałabym abysmy spisali umowe o alimenty u notariusza, to był obrażony:)spokojnie tlumaczyłam jak moge mu ufać skoro z dnia na dzien zmienia zdanie.
Nie wierzył, że to mój pomysł, tylko pytał kto o nim tak mysli zle i mi tak podpowiada:D a ja naresznie jestem do tego zdolna. Nadal czuje sie podle, ale musze słuchać rozumu i sie uwolnic.
Najgorsze jest to ze nadal na niego podswiadomie czekam Wstyd mi i wiem, ze to złe i musze z tym walczyc. Odizolowałam sie i mam nadzieję ze utrzymam ten stan.
Zatem dziekuję za wyważoną i szczerą odpowiedz. Dodała mi troche sily.

Offline
#4 2012-01-08 17:08:38
szkoda

Zarejestrowany:

2011-07-03

Posty: 4014

puuk napisał:

Dziękuję za odpowiedz. Wiem, że prawdą jest iz nie czuje nic do mnie, a nawet dąży do tego aby mnie zniszczyć. Zaczął o mnie ponownie zabiegać jak zaczęłam stawać na nogi (przez rok nie dawałam sie przekonac, ale co z tego skoro ostatecznie wrociłam). Zawsze serwuje mi albo rozstanie albo powrót jak dochodzę do siebie. Zresztą robił/ robi? to samo z kochanką. Muszę sie nauczyć mysleć o nim nie jak o tym, ktorego dawno znałam. Moze kochał mnie przez pierwsze dwa lata związku, a potem nie wiem nie bylo nic lepszego na horyzoncie.
Do perfekcji opanował, to aby mnie wpedzac w poczucie winy.
Nawet jak postawiłam sprawe jasno, ze chciałabym abysmy spisali umowe o alimenty u notariusza, to był obrażony:)spokojnie tlumaczyłam jak moge mu ufać skoro z dnia na dzien zmienia zdanie.
Nie wierzył, że to mój pomysł, tylko pytał kto o nim tak mysli zle i mi tak podpowiada:D a ja naresznie jestem do tego zdolna. Nadal czuje sie podle, ale musze słuchać rozumu i sie uwolnic.
Najgorsze jest to ze nadal na niego podswiadomie czekam Wstyd mi i wiem, ze to złe i musze z tym walczyc. Odizolowałam sie i mam nadzieję ze utrzymam ten stan.
Zatem dziekuję za wyważoną i szczerą odpowiedz. Dodała mi troche sily.

Warto byłoby wybrać się też do psychologa (to żaden wstyd w tych czasach gdzie mamy w kraju parę czy kilka milionów chorych np. na schizofrenię, nie licząc osób np. zbytnio nerwowych co też zalicza się naukowo do chorób psychicznych). Myślę, że psychologa bardziej trafnie wszystko wytłumaczy i użyje najwłaściszych słów i argumentów. Ja radzę ilzolację, gdyż taki związek niczemu nie będzie służył. Warto ułożyć sobie życie z kimś innym. Natomiast Pani robi wszystko odwrotnie.

Offline
#5 2012-01-08 18:40:00
Saint

Zarejestrowany:

2011-12-14

Posty: 114

Zostaw chłopaka w spokoju i zajmij sie sobą. Ten człowiek nie interesuje sie Tobą, a ty sie sama nakrecasz. Zacznij myślec o sobie, wróć na studia, zmień prace, znajdź nowego chłopaka  i wybij sobie z głowy tamtego. Nie rozumiem po co Ci te alimenty? macie dzieci? Bezsensu są takie chore uklady więc daj sobie i jemu spokój.

Offline
#6 2012-01-08 20:48:44
puuk

Zarejestrowany:

2012-01-08

Posty: 6

Saint napisał:

Zostaw chłopaka w spokoju i zajmij sie sobą. Ten człowiek nie interesuje sie Tobą, a ty sie sama nakrecasz. Zacznij myślec o sobie, wróć na studia, zmień prace, znajdź nowego chłopaka  i wybij sobie z głowy tamtego. Nie rozumiem po co Ci te alimenty? macie dzieci? Bezsensu są takie chore uklady więc daj sobie i jemu spokój.

Nie do konca sie mną nie interesuje, bo jak rozstalismy, to tak co kilka tygodni/dni dzwonil szukal kontaktu. Chce wiedzieć co u mnie i jak sobie radze. Zwraca sie do mnie ze swoimi problemami. Ja go zostawiłam w spokoju, to on chciał powrotu. Ja sie dosc dlugo wahałam.

Dzieci nie mamy, ale zrezygnowałam z codziennej pracy by isc na dzienne studia (został mi rok) - to byla wspolna decyzja. Jako malzonek pozostajacy w trudnej sytuacji, mam do alimentow prawo.

Jak mialam sie nie nakrecac skoro rok juz mieszkalismy razem po powrocie  i caly czas twierdził, ze chce ze mna byc, dopiero ostatnio mu sie odwidzialo. Dopiero wczoraj mi oznajmil ze mamy sie rozstac, wiec sie wyprowadziłam.

Nie chce dac mu spokoju, tu chodzi o to ze ja sie musze uwolnic. on czaly czas rozdawal karty, a ja zgadzalam sie na wszystko.

Offline
#7 2012-01-08 21:27:10
puuk

Zarejestrowany:

2012-01-08

Posty: 6

szkoda napisał:

Warto byłoby wybrać się też do psychologa (to żaden wstyd w tych czasach gdzie mamy w kraju parę czy kilka milionów chorych np. na schizofrenię, nie licząc osób np. zbytnio nerwowych co też zalicza się naukowo do chorób psychicznych). Myślę, że psychologa bardziej trafnie wszystko wytłumaczy i użyje najwłaściszych słów i argumentów. Ja radzę ilzolację, gdyż taki związek niczemu nie będzie służył. Warto ułożyć sobie życie z kimś innym. Natomiast Pani robi wszystko odwrotnie.

Czy mógłby Pan uściślić, co dokładnie pan rozumie przez robienie wszystkiego na opak? Chciałam abyśmy razem się wybrali do specjalisty, ale on nie chcial. Nawet jezeli nie bedziemy razem, to nie chce aby on sobie zycie tak niszczył. Dzieje sie z nim zle, poniewaz wobec kochanki uzywał przemocy fizycznej. Wobec mnie na szczescie nie, a moze powinnam napisac jeszcze nie.
Może ja generuje w nim takie zachowania, ale z drugiej strony z kochanka dla ktorej wczesniej mnie zostawil tez tak postepowal
Otwarcie mowił, ze to ze nas tak niszczy sprawia mu przyjemnosc, ale mialam nadzieje ze po czesci to poza.

I znowu to przeciez juz nie mój problem. Ja jestem wspoluzalezniona, bo powinnam bronic swojej godnosci i wymagac szacunku, a ja mysle tylko o nim. Tlumacze go i chce byc jego wsparciem. Mam syndrom ratowania go, a on ma mnie gdzies.
Tylko utwierdzam go w tych zachowaniach.

Myślę ze potrzebuję fachowej pomocy, bo mogę tak stracic cale zycie. To straszne zdac sobie z tego sprawe. Zasmuca mnie to, jest moja porazka.

Offline
#8 2012-01-08 22:02:41
puuk

Zarejestrowany:

2012-01-08

Posty: 6

Tu znowu ja przemyslalam wszystko, włączylam rozsadek i podaje moje wytłumaczenie i zostawiam temat.

z jednej strony chce mnie definitywnie kopnac w .... a z drugiej ma wyrzuty sumienia z tego powodu i jak jest miły to te wyrzuty sumienia sobie zmniejsza i jest mu lepiej. JEMU JEST LEPIEJ. Jest dla mnie miły z czystego egoizmu. aby było JEMU lepiej, nie MNIE. MI przez to jest nawet gorzej ale on ma to gdzies bo liczy sie to ze mu łatwiej

dzieki

Offline
#9 2012-01-09 18:07:00
Saint

Zarejestrowany:

2011-12-14

Posty: 114

Wiekszosć studentów już od 4 roku pracuje więc w żadnym wypadku alimenty nie sa dobrym pomysłem, jeżeli będziesz na nie nalegać tylko dodatkowo uzaleznisz sie od tego czlowieka,  a nie o to ci chodzi. ogólnie to nie musisz isc do psychologa, tylko musisz sobie uświadomić, że zmarnowalać 8 lat zycia i czas z tym skończyć. Twój zegar biologiczny już tyka więc lepiej nie zawracaj sobie głowy osobą, która zawraca ci gitare tyle lat i marnuje twój cenny czas nie dając ci podsawoego poczucia bezpieczeństwa, a wrecz przeciwnie. On nie jest wart ani jednej sekundy twojego życia, ani tej kochanki, ale to już jej sprawa, więc nie badz matka teresa i nie troszcz się o to, że ją leje. Jak chcesz mieć czyste sumienie zrób zgłoszenie na policje i daj spokoj jej i jemu. To, ze mieszkaliście razem nic nie znaczy, nie jest to potwierdznie miłości, szczególnie w tak nienormalnych warunkahc w jakich żyliście. Przestań go nianczyć i zmien nr telefonu, zeby Cie nie nękał, nie kontaktuj sie z nim i powiedz mu ze masz go dość i zeby się odczepił, człowiek chyba ma jaja więc nie będzie się płaszczył tylko da ci spokój. Musisz zrozumieć, ze on się odzywa tylko wtedy jak ma na to ochote, a ciebie ma gdzies, na prawdę szkoda czasu na niego. Poumawiaj się z innymi i zobaczycz ze jest mnóstwo fantastycznych mezczyzn, którzy beda Cie szanowac i dzieki ktorym uwolnisz sie od tamtego. I na razie nie szukaj stalego związku tylko daj sobie min poł roku przerwy i odbij sobie przez ten czas te stracone 8 lat. Powodzenia

Offline
#10 2012-01-09 21:10:18
puuk

Zarejestrowany:

2012-01-08

Posty: 6

Saint napisał:

Wiekszosć studentów już od 4 roku pracuje więc w żadnym wypadku alimenty nie sa dobrym pomysłem, jeżeli będziesz na nie nalegać tylko dodatkowo uzaleznisz sie od tego czlowieka,  a nie o to ci chodzi. ogólnie to nie musisz isc do psychologa, tylko musisz sobie uświadomić, że zmarnowalać 8 lat zycia i czas z tym skończyć. Twój zegar biologiczny już tyka więc lepiej nie zawracaj sobie głowy osobą, która zawraca ci gitare tyle lat i marnuje twój cenny czas nie dając ci podsawoego poczucia bezpieczeństwa, a wrecz przeciwnie. On nie jest wart ani jednej sekundy twojego życia, ani tej kochanki, ale to już jej sprawa, więc nie badz matka teresa i nie troszcz się o to, że ją leje. Jak chcesz mieć czyste sumienie zrób zgłoszenie na policje i daj spokoj jej i jemu. To, ze mieszkaliście razem nic nie znaczy, nie jest to potwierdznie miłości, szczególnie w tak nienormalnych warunkahc w jakich żyliście. Przestań go nianczyć i zmien nr telefonu, zeby Cie nie nękał, nie kontaktuj sie z nim i powiedz mu ze masz go dość i zeby się odczepił, człowiek chyba ma jaja więc nie będzie się płaszczył tylko da ci spokój. Musisz zrozumieć, ze on się odzywa tylko wtedy jak ma na to ochote, a ciebie ma gdzies, na prawdę szkoda czasu na niego. Poumawiaj się z innymi i zobaczycz ze jest mnóstwo fantastycznych mezczyzn, którzy beda Cie szanowac i dzieki ktorym uwolnisz sie od tamtego. I na razie nie szukaj stalego związku tylko daj sobie min poł roku przerwy i odbij sobie przez ten czas te stracone 8 lat. Powodzenia

Dzieki za odpowiedz, nie chodzi tu nawet o alimenty. Wezme polowe tego co jest na wspolnym koncie, bo mi sie nalezy nie wiecej i nie mniej.  Tez na to pracowalam. Nie wiem czemu sie tego tak uczepiles wink Juz jestem po wielu przemysleniach i zostawiam to wszystko za soba. Na prawde nie jest latwo wyplatac sie z chorego ukladu, ale trudno to zrozumiec osobie ktora tego nie doswiadczyla - szczesciarz. Pewnie siebie tlumacze, ale kto tak nie robi. Zrozum przez te wszystkie lata tak przebiegalo moje myslenie,i nie od razu wszystko mi sie uda. Jednak zaczynam rozumiec  i chce to zmienic. Dziekuje za odpowiedz:) nie wszystko mi sie w niej podoba, ale dzieki temu jest bardziej pomocna:D
Koncze temat i cwicze silna wole smile

Offline
#11 2012-01-10 20:04:03
szkoda

Zarejestrowany:

2011-07-03

Posty: 4014

puuk napisał:

Czy mógłby Pan uściślić, co dokładnie pan rozumie przez robienie wszystkiego na opak? Chciałam abyśmy razem się wybrali do specjalisty, ale on nie chcial. Nawet jezeli nie bedziemy razem, to nie chce aby on sobie zycie tak niszczył. Dzieje sie z nim zle, poniewaz wobec kochanki uzywał przemocy fizycznej. Wobec mnie na szczescie nie, a moze powinnam napisac jeszcze nie.
Może ja generuje w nim takie zachowania, ale z drugiej strony z kochanka dla ktorej wczesniej mnie zostawil tez tak postepowal
Otwarcie mowił, ze to ze nas tak niszczy sprawia mu przyjemnosc, ale mialam nadzieje ze po czesci to poza.

I znowu to przeciez juz nie mój problem. Ja jestem wspoluzalezniona, bo powinnam bronic swojej godnosci i wymagac szacunku, a ja mysle tylko o nim. Tlumacze go i chce byc jego wsparciem. Mam syndrom ratowania go, a on ma mnie gdzies.
Tylko utwierdzam go w tych zachowaniach.

Myślę ze potrzebuję fachowej pomocy, bo mogę tak stracic cale zycie. To straszne zdac sobie z tego sprawe. Zasmuca mnie to, jest moja porazka.

1) Po prostu tak jak w temacie nie powinna być Pani na każdego jego skinienie. Zresztą daj mu Pani spokoj, gdyż z tego co Pani opisuje to jemu na Pani nie zależy;

2) Wydaje się, że jeśli Pani nie zmieni swojego zachowania i nie odizoluje się od niego to wówczas może być to Pani porażka. Jak na razie to zwykłe życie. To normalne, że nie zawsze dane jest nam być z tą jedną osobą i trzeba się z tym pogodzić. Nie jest to absolutnie żadna porażka. Jakby tak chciał człowiek myśleć, to każdą najdrobniejszą rzecz można nazwać porażką. Życie człowieka zbudowane jest z ciągłymi, większymi i mniejszymi poroblemami i trzeba się nauczyć z tym żyć. Po prostu tyle nic więcej. Natomiast w Pani przypadku to może być demonizm, jedynie we własnym umyślne wyolbrzymianie sobie problemu. Oczywiście nikt nie neguje tego, że Pani mogła być bardzo zaangażowana w związek. Jednak niestaty ale pewnych rzeczy nie da się zmienić i trzeba się z pewnymi faktami pogodzić i umieć ułożyć życie z kimś innym. Co najważniejsze trzeba zawsze pozytywnie myśleć i uświadamiać sobie te lepsze strony. Zawsze może okazać się, że znajdzie Pani normalnego mężczyznę. Tak samo jak np. z pracę, niekiedy pracownik jest zwalniany z pracy i traktuje to jako porażkę. Jednak jak będzie umiał pokierować swoim życiem to zwykle znajduje znacznie lepszą pracę i zmienia całkowicie opinię o poprzedniej- twierdzi, że za żadne pienądze nie powrócić by do poprzedniej. Niekórzy zmieniają pracę sami na lepszą. Tak samo jest w  nieformalnych związkach, gdzie zawsze można zmienić związek na jeszcze lepszy. A jeśli jest to wola drugiej strony-  nie zamartwiać się, tylko szkać konsekwentnie innej osoby. Po czasie sama się Pani przekona, że to był chory związek i nie ma nic złego co nie wyjdzie na dobre. Kwestia nastawienia psychicznego człowieka- nic więcej.

Offline

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij