nie daję rady

#1 2010-07-30 13:02:42
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

proszę o wsparcie duchowe, rozmowę. Nie wiem co robić, już mam dość swojego życia, wydaje mi się że lepiej jak mnie nie będzie

Offline
#2 2010-07-31 08:48:35
Nenessa

Zarejestrowany:

2009-08-21

Posty: 177

Re: nie daję rady

Ale co sprawiło, że masz dość życia?

Offline
#3 2010-08-09 13:52:07
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

wszystko! nie mam swojego miejsca na ziemi, u teściow jestem przybłędą, każdy daje mi to odczuć, każdego kogo obdarzę zaufaniem zawodzi mnie. Za bardzo się starałam, nie mam siły walczyć, nikt nie chce mi pomóc, moi rodzice dziś powiedzieli że zostaja na stałe za granicą, poczułam się jak porzucony przedmiot, widzą tylko brata, bo ja podobno zawsze dam sobie radę, on ma 7letni samochód, a mnie nie stać nawet na kolo do malucha. Tylko córeczka trzyma mnie przy życiu. Mam ochotę wyć jak kundel do księzyca. Zaczynam tracić nadzieję zę będzie lepiej. Mam dość tych problemów, człowiek jest glupi, przed ślubem wydawało mi się że moje malżeństwo będzie idealne ale widać tylko ja tak myślalam.

Offline
#4 2010-08-28 20:15:41
ashanti

Zarejestrowany:

2010-03-06

Posty: 5

czesc, nic nie piszesz o mezu.jaki on jest dla ciebie?

Offline
#5 2010-09-06 13:00:00
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

nie szanuje mnie, nie slucha co mam do powiedzienia, wytyka kazdy najmniejszy bląd. Teraz mnie pobił, za smsy do jego brata ciotecznego. Były inne, ale tylko smsy. Połączyły mnie z nim wspolne problemy, on jest tak jak ja odrzucany. Zalezy mi na nim, na nich obydwu, ten drugi chcial mi pomoc, chciał nam pomóc. ale wyszły kłopoty z tego. Przez chwilę zapomnialam o problemach, co było mi żle, to pisałam i tamten mi pomagał, ale tylko slowem, jak się spotkaliśmy to normalnie jakby nigdy nic. Niczego nie było między nami i nie mogłoby być, bo jestem starsza sporo, choć mlodo wyglądam i daja mi tylko rok więcej niz on ma. Ale to bracia, i okazji mielismy wiele, ale tylko na przyjażń postawiliśmy. Przykro mi, że wyszło inaczej, ale wiem, że mam w nim przyjaciela na dobre i złe. A z mężem to nie wiem, czy jest sens. Ktoś kto raz za taką blahostkę pobił, może to zrobić jeszcze raz. Co mam robić?

Offline
#6 2010-09-24 07:04:23
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Masz naprawdę ciężką sytuacjęsad W męzu powinniśmy mnieć wsparcie ale widocznie to tylko książkowe definicje, bo jak się okazuje w życiu jest inaczej. Ja też nie mam w mężu przyjaciela, również mi wszystko wytyka a o szanowaniu to mogę zapomnieć. Niestety człowiek podejmując decyzję o małżeństwie nie zdaje sobie nawet sprawy w co się pakuje. Mamy plany marzenia i wszystko pryka po ślubie pozostaje w pamięci tylko jedna wspaniała chwila wesele a potem już tylko szara rzeczywistość. Jakże bardzo bolesna.
Napewno byłoby Ci lepiej gdybyś mogła się z tego wszystkiego zwierzyć jednakże trzeba uważać gdyż dziś ciężko komuś zaufać aby nue wykorzystał tego przeciwko nam. ja też nie mam takiej osoby a wtedy jest o wiele gorzej gdyż człowiek zamyka się w sobie, izoluje się od swiata.
Dobrze, że masz córeczke (masz dla kogo żyć) bo widzisz ja nie mam dzieci. Może to i dobrze bo skoro nie układa mi się z mężem to w razie czego łatwiej odejść. Ale z drugiej strony ja bardzo pragnę dziecka. To jest także powód naszych kłótni gdyż on obwinia mnie o to że nie mamy dzieci (choć badań nie robiliśmy).
Przeraziło mnie to, że mąż Cię pobił. Z tego co wiem jeśli ktoś raz podniósł rękę na kobiete to nie zawacha się zrobić tego ponownie. Także przemyśl to. Czy warto dalej być w takim związku. Może warto się usamodzielnić, może rodzice Ci jednak pomogą bo uwież nie warto sobie marnować życia. Jesteś młoda cały świat jest przed Tobą. Walcz o lepszą przyszłość.

Offline
#7 2010-09-26 06:30:41
smutna28

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 4

Patula najlepszym rozwiązaniem byłoby odejść od męża bo taka scena z mężem może się powtórzyć i to równie z błahego powodu jak ten. Czy masz stałą pracę? Jeśli tak to zdecyduj się na samodzielne życie bo ja napewno bym tak zrobiła.
Zapewne zależy ci na mężu i dlatego jesteś nadal z nim. ale uwierz nikt nie zasługuje na takie traktowanie nawet pies. Więc może postaraj się go jeszcze zmienić (wiem że to trudne tym bardziej że słucha sie on rodziców). Łatwiej by było gdybyście mieszkali sami więc moze powinniście spróbować.
Choć ja osobiście bym nie ryzykowała. Po co marnować sobie najlepsze lata życia skoro mozna sobie na nowo ułożyć życie i być szczęsliwym.

Offline
#8 2010-10-04 07:32:15
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

Nie wszytsko jest takie prosete. Rodzice napewno mi nie pomogą, pracę mam do konca lutego. Nie mamy żadnej mozliwości mieszkania oddzielnie, bo teraz on nie pracuje, ma staż u nich w gospodarstwie. Jemu jest tak dobrze jak jest. Udaje, że nie widzi jak płaczę po nocach. Dla niego jestem tylko atrakcyjnym ciałem, które jest jego wlasnością.Wczoraj mi to uświadomił. Kilka dni temu było bardzo żle, ktoś mi pomógl, wiem, że zrobil to tylko dlatego, żebym nie zrobila czegoś głupiego. a wtedy bym zrobila, bo wszystkie problemy na raz się skumulowały i nie wiem jak z tego wybrnąć.
Muszę chowac to wszystko w sobie, brakuje mi kogoś bliskiego, myslalam, że znalazlam taką osobę, ale chyba moje problemy ją męczą. Wiem, ze chce dla mnie dobrze, odsuwając sie ode mnie, ale jest oprócz córki jedyną osobą dla mnie, która powstrzymyje mnie przed czymś głupim.

Offline
#9 2010-10-04 08:41:22
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

Czuję w środku taką pustkę, której nic nie potrafi wypełnić. Przez chwilę zapomnialam o wszystkim, ale ta chwila była ulotna i teraz zastanawiam się, czy to był tylko sen czy się naprawdę zdarzylo.
Nie mam siły by zyć. Jestem w takim miejscu, z którego nie mozna się uwolnić, bo tylko zostaje do wyboru kartonowe pudelko pod mostem.
Nie chcę nikogo zmuszać do pomocy mi, bo chcę by był ktoś, kto zrobi to z wlasnej inicjatywy. Weżmie mnie za rękę i silą pociągnie za sobą. Bo inaczej sama nie dam rady.
Boję się jutra i kazdego następnego dnia, mam dosyc udwania, że jest wszystko ok, że jestem wesola i problemy mnie nie zalamuja.
Znam swoją wartość, ale inni mi ja zabierają, teraz wiem, że mi tego zazdroszczą jaka jestem i to ich sposób na to, by być lepszymi odemnie, teraz to zrozumialam, jak usłyszalam, żę wreszcie ten ideał pokazał, że nie jest taki idealny. Tylko dlaczego chcą to we mnie zniszczyć?

Offline
#10 2010-10-04 19:40:18
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Piszesz "Dla niego jestem tylko atrakcyjnym ciałem, które jest jego wlasnością." Tak nie możnaaaaaaaaa nie pozwól sobie na takie traktowanie, nie jesteś przedmiotem jesteś kobietą która ma uczucia i pragnie bliskości zrozumienia. Może jeszcze porozmawiaj z mężem uświadom go jak cierpisz bo on udaje że nie widzi.
Troche się zamotałam w tym co piszesz - o tej drugiej osobie. Co do niego czujesz? Czy byłabyś gotowa odejść od męża dla niego?
Przeraziło mnie to co piszesz o mężu w jaki on sposób Cię traktuje i tak się zastanawiam czy on cię nadal kocha. Bo jeśli tak to jak można ranić bliską osobę. Jak tak dalej pójdzie to ty go znienawidzisz nie będziesz mogła na niego patrzeć.
Musisz wszystko postawić na jedną kartę naprawdę. Bo jeśli pojawi się drugie dziecko to będzie jeszcze gorzej - bedziesz bardziej od niego uzalezniona.
Bardzo chciałabym ci pomóc ale naprawde nie potrafię;(((
A jakie to problemy ci się skumulowały może jak tu się wypiszesz będzie ci lżej.
PAMIĘTAJ tylko jedno - masz córeczkę - musisz być dla niej dzielna. Wiesz jak byś ją skrzywdziła jakbyś zrobiła sobie coś głupiego - nawet nie chce o tym myśleć.

Offline
#11 2010-10-04 19:55:35
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Zapewne piszesz o domownikach, że chcą zniszczyć twoją wartość?
Moim zdaniem chodzi im o to abyś była bardziej uległa, ugodowa a brzydko mówiąc abyś była "popychadłem" czyli "przynieś, podaj, pozamiataj".
Nie daj się. Widzę, że jesteś inteligentną osobą, która dąży aby być kimś i coś osiągnąć.
Wiem, że teraz jest Ci ciężko z tym walczyć ale może jakoś olej to, nie bierz do siebie. Wiem wiem łatwo pisać no ale nie daj sie.
Naprawde przejęłam się tobą i mam nadzieję, że już niedługo się wszystko ułoży. Bo każdy zasługuje na to aby być szczęśliwym. Problemy są zawsze mniejsze większe tylko najgorzej jak odbierają nam chęć życia.
Powtarzam - walcz o lepsze jutro - może w końcu nadejdzie.
Trzymaj się i piszzzzzz jak ci bedzie źle (a najlepiej jak się poprawi - czego tobie zyczę - mm nadzieję że doczekam się i tych dobrych wieści)

Offline
#12 2010-10-05 06:44:13
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

Dziękuję kasiulaa. Walczę jak tylko mogę. teraz np wzięlam się za siebie, ubieram się ladnie, na tyle na ile mnie stać. a ta druga osoba, to ten jego brat, co pisaliśmy do siebie, ale on odsunał się ode mnie dla mojego dobra. Ja to wiem, ale jakoś tak żle mi z tym, bo bardzo mi pomógł, i teraz jak nie mam tego wsparcia jest mi ciężko. Czy bylabym gotowa odejść dla niego? Nie wiem. Kiedyś zadał mi takie pytanie i odpowiedziałam mu tak, ale teraz po tym co mi powiedział nie wiem, jest fajnym facetem, ma podobne do moich wartości, znamy się długo i zawsze rozumieliśmy, zawsze byl mi bliski, wygłupialiśmy się i trzymaliśmy razem. Po tym pytaniu zmieniło się wszystko, wyciągnąl mnie z dołka, tylko, że teraz już nie wiem co myśleć o nim i o tym co wtedy napisał. Mówil, że było to szczere. Nie byl przyczyną tego co się dzieje w moim malżeństwie, bo to trwa już długo. A to, co było między nami to przyjażń i za to oberwałam. On też nie ma zbyt dobrze w domu, jest młodszy ode mnie sporo, bo 7 lat, chodzi do maturalnej klasy, więc zbliżyły chyba nas problemy. Ale jeśli chodzi o dojrzalość emocjonalną i wartości przewyższa niejednego 30kilkulatka.
A problemow duzo np z bratem, z domownikami, w pracy itp. A z tymi domownikami masz rację, jesli robię to, co chcą jest dobrze, poszłam teraz na półroczne szkolenie, 21 dni w soboty i niedzielę, ale nie pasuje bo mamy pracę w polu teraz i trzeba robić, a nie szkolić się.
Co do męża to lubi mi odbierać to, na czym mi zależy, jestem odcięta od przyjacioł i rodziny. On niezdaje sobie sprawy jak brakuje mi tego. Podkreśla, że oni nie przyjezdzają, ale jak mają jak są niemile widziani. Z ciotka co mieszka 9km dalej nie widziałam się od ponad roku, bo ona nic nie dała. Ja nigdy nie przeliczałam tak wartości czlowieka.

Offline
#13 2010-10-05 07:02:03
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

Mam dość uważania na to co powiem innym i zastanawiania się czy przypadkiem kogoś nie urażę swoimi słowami. Bo zaraz jest, ze nie mów tak do mnie, albo że stawiam fochy. Nawet jak nie maja racji. Jestem zła i bezsilna.

Offline
#14 2010-10-13 20:37:38
milutka

Zarejestrowany:

2010-10-13

Posty: 1

Moim zdaniem to sama sobie stwarzasz problemy. Masz rodzinę dziecko a zakochujesz się w gówniarzu i to jeszcze po rodzinie. Przecież to chore.
Jesteś typową kretynką która obwinia wokół wszystkich ale swoich wad nie widzi.
Zastanów się najpierw zmień siebie a dopiero potem oczekuj dobra od innych.
Zajmij się lepiej dzieckiem i mężem a nie głupotami.

Offline
#15 2010-10-27 17:54:59
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Przepraszam, że tak długo się nie odzywałam no ale niestety miałam pewne problemy a do tego jeszcze nawał pracy.
A jak sytuacja u Ciebie Patula? Zmieniło się coś?
Dobrze, że zaczęłaś bardziej dbać o siebie przez to jesteś silniejsza pewna siebie i zapewne osoby z twojego otoczenia to zauważyły. I do tego jeszcze te szkolenie - widze, że naprawde jesteś ambitną osobą nie pozwól aby otoczenie zrobiło z ciebie szarą myszkę.
Pozdrawiam

Offline
#16 2010-11-02 12:49:29
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

Droga milutka nie masz prawa mnie obrażać! Widzę swoje wady! Zmieniam siebie! W domu u mnie jest alkohol, tesć chla tygodniami, wszystko smierdzi, tesciowa tez ma takie dni, że tylko piwo za piwem, potem awantury. Mąż olewa to, idzie gdzies a ja z dzieckiem zostaję sama. Jak tylko moge wracam do domu jak najpózniej! O wszystko muszę walczyć, za te szkolenie słucham do tej pory! A ten chłopak to mnie rozumiał do tej pory, ale się odsunąl teraz ode mnie. Ma kogoś i ja juz nie jestem mu potrzebna. a co się ze mną stanie to niewazne, chyba mam depresję i sama sobie z nią nie radzę, a w domu mam taką sytuację, że nie dam rady się wybrać do jakiegoś lekarza bez pozwolenia!

Offline
#17 2010-11-02 17:29:42
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Patula nie przejmuj się takimi "milutkimi" osobami - niestety ludzka podłość nie zna granic. 
Niestety widzę, że twoja sytuacja nie uległa poprawie ;( a może nawet jest jeszcze gorzej.
Szkoda, że ten chłopak się od ciebie odsunął, straciłaś przyjaciela choć czy on nim był skoro cię "wykorzystał" i zostawił? No ale zawsze miałas w nim jakieś wsparcie.
Jeśli podejrzewasz u siebie depresję to powinnaś zgłosić się do psychologa takie rozmowy naprawde pomagają. Radze ci nie mówić o tym w domu bo zapewne cię wyśmieją. Tylko dziwi mnie że musisz mnieć ich pozwolenie aby się do takiego wybrać. a skoro twój mąż olewa całą tą sytuację to chyba faktycznie nie dorósł on do roli ojca, męża. Przeraża mnie, że małe dziecko musi to wszystko ogladać.Przecież to istna patologia. Dobrze, że chociaż twój mąż jeszcze nie pije.

Offline
#18 2010-11-15 13:27:46
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

Nie zostawił, tak mi się wydwało, porozmawialiśmy, nie może mi wiele pomóc bo sam ma ciężko. Zrozumiałam to, i jest już lepiej w naszych relacjach, potem gdy będzie miał więcej możliwości mamy wrócić do tego tematu, ale do tej pory mam postarać się jakoś trwać tam. Nie spodziewał się że mogę mieć takie problemy, przerastają go, dlatego takie miałam wrazenie że się odsunal, nie chciał mnie martwić swoimi.  A mąż czasem pije, ostatnio częściej, jak ostatnio się upił to grozil mi i cos zrobił, co tylko oddala go ode mnie. Przedwczoraj zacząl awanturę, która odbila się na mnie i corce, ale to nie wazne. Zaczynam się bac tam mieszkać! Boję się go! Nie mam odwagi powiedzieć, mu że mi sie coś nie podoba!

Offline
#19 2010-11-15 16:08:12
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Patula szczerze Ci powiem, że przeraża mnie to co piszesz.
Z tego co piszesz to wnioskuję, że wasz związek naprawde nie ma przyszłości, jest coraz gorzej. Bez rozmów nic się nie zmieni, a ty po pierwsze nie masz na to odwagi a po drugie on i tak nie weźmie tego do siebie.
Boję się tylko aby on nie poszedł w ślady ojca z tym piciem a jak narazie wszystko jest na dobrej drodze aby tak się stało. Może uświadom go w tym, że w padnie nałóg. Choć i tak pewnie to nie poskutkuje.
Wiesz po pijanemu ludzie mówią różne rzeczy i robią nie zdając sobie sprawy z tego że ranią wszystkich dookoła.
A czym on ci groził i co Ci zrobił?
Dobrze, że ten chłopak się od ciebie nie odwrócił. Wydaje mi się, że będziecie razem i mam nadzieję, że wtedy będziesz szczęśliwa.

Offline
#20 2010-11-26 12:35:21
turbotoster

Zarejestrowany:

2010-11-26

Posty: 1

Cześć,
szczerze mówiąc nie zazdroszczę sad.
Ja miałbym dla Ciebie jedną radę - stanowczość. Podejmij decyzję i się jej trzymaj. nie możesz tolerować takiego zachowania, to nie wpływa dobrze ani na Ciebie, ani na dziecko. Nie bój się wyrażać swojego zdania. Będąc cały czas w postawie biernej po cichu zgadzamy się na takie traktowanie i akceptujemy to.
Szczerze życzę Ci powodzenia.

Offline
#21 2010-11-26 14:09:52
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

Nie będę z tym chlopakiem, nic nie czuje do mnie, a ja nie mogę czuć do niego, nie mogę mu skomplikowac zycia. rodzina by sie od nas odwróciła, ma przed sobą trudną decyzję co do wyboru szkoły i tego co chce robić nie mogę mu tego utrudniać, ja zrezygnowalam dla kogoś i do tej pory cierpię przez to. Porozmawialam ostatnio z meżem, ale pokiwal glowa, że sie zgadza, że jest żle i na tym sie skończyło. Nie mam siły. Nie wiem co mam robić. Tak bardzo chcę mieć kogoś bliskiego, ale nie mam szcześcia do tego.

Offline
#22 2010-11-28 15:59:05
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Niestety życie takie jest że rezygnujemy z czegoś ale kosztem własnych cierpień. Chociaż w Twoim wypadku to może nawet lepiej. Jak ochłoniesz po tym wszystkim to zajmiesz się odbudowaniem własnej rodziny. Bo wtedy będzie Ci łatwiej. Sądzę iż czujesz coś do męża skoro odważyłaś się na rozmowę. Jesteście jeszcze młodzi i całe życie przed wami dlatego też warto walczyć.
Bliską osobą powinien być Twój mąż, bo wiesz na obcych ludziach można się przejechać. Zaufasz komuś a potem ktoś to wykorzysta przeciwko Tobie. Niestety świat jest teraz tak podły, że każdy walczy o swoje jak to się mówi "po trupach do celu".
Ja już się kilkakrotnie przejechałam i teraz tylko o osobistych sprawach rozmawiam z mężem albo z rodzicami. Oczywiście są sprawy z którymi radzę sobie sama bo i tak by mnie nikt nie zrozumiał ale do tego już przywykłam. Rodziców mam chorych i nie chcę im dostarczać dodatkowych kłopotów bo wiem że by się tym pewnie przejęli. Tak więc wydaje mi się, że nigdy nie ma się tak do końca bliskiej osoby, która nam we wszystkim pomoże.
Troche namieszałam (zreszto jak zawsze) ale co ja poradzę że taka zakręcona jestem wink

Offline
#23 2010-12-01 08:44:54
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

Nie namieszalaś! Ja się pogubilam kompletnie już! Okazał mi odrobinę uczucia, ale sama już nie wiem, co to mialo znaczyć, dzis muszę z nim porozmawiać, bo jeśli chciał sie zabawić moim kosztem to niech nie nazywa sie moim przyjacielem. A mąż trochę się stara, ale co z tego, jesli ta rozmowa nie przyniosla żadnego efektu. Wczoraj wracalam z pracy i córka chciala, zeby się obrocić do mamy tego chłopaka, ale nie obrócilam się bo się bałam, ze w domu będą żli, i mala płakala calą drogę, bo stęsknila się za nimi. Teraz pomagam mu podjać decyzję co do wyboru szkoły, chce iść do wojska, a ja mam znajomych co niedawno się dostali, i pytam się. Boję się, tego co będzie dalej, boję się tego co ja czuję. Jedno między nami mi się podoba, to, że każde od początku było szczere, niezaleznie od tematu. Tylko teraz muszę to wszystko poukładać. Bo nie wiem czego chcę. A on jak się widzimy i jak piszemy jest inny, im dluższa przerwa tym gorzej.
A nie mam nikogo takiego z kim moglabym porozmawiać o wszystkim, bo zaraz by mnie oceniali pod kętem tego, że to ja jestem zla. Bo calowaliśmy się, i jesli chodzi o fizyczną stronę tego, to przyciągamy sie bardzo, ale co z tego, to przemija, a to w sercu zostaje. Chcę, żeby moje małżeństwo przetrwało, staram się, ale sama tego nie zrobię. Czasem mąż jest smieszny, przedwczoraj sprawdzil w jakich majtkach poszlam do pracy, i ze mialam szczęście, że nie stringi.
Dobrze, że chociaż masz oparcie w rodzicach! A zamieszać to ja zamieszałam! Pozdrawiam

Offline
#24 2010-12-30 13:44:20
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

Nie ma już nic i nikogo! Wszystko stracone!

Offline
#25 2011-01-03 21:34:25
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Jak to nie ma ??????????????????????????//
Co się zmieniło ???????

Offline
#26 2011-01-14 13:34:33
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

wszystko się zmienilo! całe moje zycie! Stalo się jeszcze bardziej beznadziejne! wtedy myślalam, ze wreszcie się uwolnie od tego, ale się ułożyl jakoś. tylko te jakoś mnie nie zadawala. chce odejsc rzucic to wszystko, ale nie wiem czy dam rade

Offline
#27 2011-01-15 21:40:39
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Nie chce ci doradzać to twoja decyzja nikt inny za ciebie jej nie podejmnie. A czy dasz rade jak nie spróbujesz to się nie dowiesz.
Jest jeszcze druga rzecz - skoro teraz się męczysz i jest ci nie dobrze to chcesz aby takie było całe twoje życie??????? Jak nic nie zrobisz to bedziesz nieszczesliwa - nie ważne co ważne aby zmiany były na lepsze ....
Pozdrawiam

Offline
#28 2011-02-01 17:09:08
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

cisza ;( ale może to i dobrze może wszystko się ułożyło wink

Offline
#29 2011-02-11 10:34:02
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

nic się nie ulożyło. Przez jakiś czas bylo lepiej. Nie umiem robić tego czego oczekują ode mnie inni i nie zrobie. To zbyt trudne po tym wszystkim dla mnie, ale w tym upatrują całęgo problemu. Chce odejść, ale nie mogę od razu, odłożylam już trochę pieniedzy, jest ktoś kto chce mi pomoc, ale co z tego, jak już odejdę będę zupełnie sama, bez nikogo. Już teraz jestem odcięta od świata prawie, a potem będzie jeszcze gorzej. Boję się przerażliwie samotności. Teraz jestem tak jakbym byla sama, może to moje wyobrażenie, ale nie czuję tego. Bardzo brakuje mi bliskości drugiej osoby, takiej zeby przytuliła i dodała sil. Mąż czasem jest wporzdku, ale nie idzie za mną. Powiedzmy w środę mialam wyrzuty sumienia, że chcę odejść, a w czwartek i piątek pokazał mi,że jestem niczym. Bo nie chce pewnych rzeczy zrobić, tylko, ze ja czasem nie mogę, ale nikt tego nie rozumie. Nie mogę zmywać np. bo mam chorobę rąk i od tego się zaczyna, potem boli i brzydko wygląda. Chcę ugotowac to nie mam okazji, a potem jest, że nie chcę. Mam dosyć tej huśtawki.

Offline
#30 2011-02-13 17:33:25
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Widzę, że Twoja sytuacja się nie polepszyła a wręcz przeciwnie. Im dłużej tak będzie to Twój żal do męża będzie się pogłębiał i niestety będzie to coraz trudniejsze do naprawienia, wybaczenia. A niestety jego rodzina ma ogromny wpływ na niego i niestety dopókli będzie z nimi stale przebywał to sytuacja się nie poprawi. Rzeczywiście to jest totalna huśtawka, ale ile można się tak bujać. Potrzebujesz stabilizacji, czułości ale widzę że są znikome szanse abyś to dostała. Nadal myślisz o wyprowadzeniu się hmmm miałabyś wtedy święty spokój ale z drugiej strony czy dałabyś sobie radę. Wyżej pisałaś że masz umowę tylko do końca lutego a co dalej. Wiadomo, że bezrobocie jest duże i ciężko jest znaleźć dobrą pracę. Gdybyś znalazła kogoś kto by c pomógł załatwić stałą pracę wtedy byłoby prościej. Bo wątpię abyś uzbierała tyle pieniędzy aby przez dłuższy czas utrzymać siebie i córeczkę (zapewne mąż kontroluje twoje wydatki).
Niestety nikt nie podejmnie decyzji za Ciebie - to Twoje życie Twój wybór a nikt nie powiedział że życie jest łatwe. Mogę powiedzieć Ci jedno - musisz zdecydować jak ma wyglądać Twoje życie i dążyć ze wszystkich sił aby takie było. Niestety nie ma nic za darmo czasem trzeba pocierpieć aby było lepiej. Tylko, że ty się męczysz bez szans na lepsze jutro.
A czy próbowałaś już się wyprowadzić np. do rodziców tak na próbę aby przestraszyć męża że jesteś do tego zdolna. Może jak Cię starci na pewien czas to zrozumie, że postępuje źle. Choć z drugiej strony taka zmiana może być tylko chwilowa bo jak sama pisałaś on potrafi być różny raz miły albo wręcz przeciwnie.
Kurcze chciałabym Ci pomóc naprawdę, ale nie potrafie. Bo przecież nie ma trudnych pytań - są tylko trudne odpowiedzi. pamiętaj tylko, że najważniejsze jest dobro Twoje i Twojego dziecka. Jeśli ty będziesz szczęśliwa ono również. Nie patrz na innych co ci gadają lub co sobie pomyślą. To Twoje życie i nikomu nic do tego.
Pozdrawiam

Offline
#31 2011-02-13 17:39:43
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Może nie pomagają Ci moje podpowiedzi, wnioski. Jednakże pamiętaj nigdy nie jesteś sama zawsze znajdzie się ktoś kto cię wysłucha (chociażby w taki sposób jak to forum) i zrozumie. Dziś Ty potrzebujesz pomocy jutro to mogę być ja, dlatego jestem zdania, że należy sobie pomagać bo czasem samo wyżalenie się drugiej osobie sprawia że jest nam lżej lepiej odzyskujemy wiarę, że jednak ludzie nie są tacy źli na jakich wyglądają. Niestety świat jest teraz taki podły, że jak nie walczysz o swoje to cię zdepczą jak robaka.
no to się i rozpisałam dziś - jakaś wena mnie złapała czy coś - no nic już milczęwink

Offline
#32 2011-02-14 13:20:25
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

dziękuję. Pomaga to bardzo, że ktoś chce wysluchać! Tak bardzo brak mi przyjaciela, kogoś kto przytuli. Brak mi tego fizycznego ciepla drugiej osoby. To az boli czasem. To prawda, czas nie leczy niektórych ran, niektore rozdrapuje jeszcze bardziej niz brak. Nie jestem szczęśliwa, zadręczam się wieloma sprawami, czasem jest tak zle, że nie chcę zyć, bo nie widzę sensu w dalszej walce. Ale kocham zycie, i muszę je zmienic. Probowalam do niego dotrzeć, różnych sposobow, ale jestem ciągle tylko ja winna i nikt wiecej to trzeba mnie karać. Mam dosyć tej klatki, nie jest zlota tylko pordzewiala. Mam kompletny chaos w glowie! Marzę o spokoju! Dziekuję

Offline
#33 2011-02-15 21:02:35
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Najgorsze jest to, że przyjaciół się nie szuka lecz znajduje się ich w biedzie. Nie zachęcam Cię więc do szukania lub zwierzania się bo możesz sobie tylko zaszkodzić. Zreszto i tak wydaje mi się że ty chowasz wszystko w sobie a kreujesz się na silną osobę i tak Cię własnie odbierają inni. Ale to może nawet dobrze. Często się zdarza, że pozory mylą. Widzi się kochającą szczęślwą rodzinę a dopiero w domu zaczyna się piekło. I tak jest pewnie u ciebie.
Można sobie tylko zadać jedno pytanie - po co dalej w to brnąć? Masz straconych kilka lat a chcesz zmarnować całe życie? Wydaje mi się że nie

Offline
#34 2011-02-15 21:05:52
kasiulaaa

Zarejestrowany:

2010-09-24

Posty: 16

Nie mówię, że to jest proste ale bez zdecydowanych konkretnych decyzji twoja sytuacja nie ulegnie zmianie.

Offline
#35 2011-03-04 14:37:34
patula

Zarejestrowany:

2010-04-01

Posty: 23

masz racje! nie mam siły na nic.a od 10 marca jestem bezrobotna, składalam wszędzie papiery, prawie wszędzie, ale to jest nikla nadzieja.O przyjaciól ciężko, nie mam chyba takiego prawdziwego, myślałam, że mam, albo ja chyba nie tak pojmuję czym jest przyjażń, ale myślę, że nie! Nie wiem co robić! Gubię się coraz bardziej! Byl czas że było fajnie, ale minął i straciłam to bezporwrotnie jedną błędną decyzją! Chcialabym cofnąć czas!

Offline
#36 2011-03-06 16:49:46
zeus

Zarejestrowany:

2011-03-02

Posty: 16

Patula, powinnaś poszukać pomocy profesjonalisty a nie szukać wirtualnego wsparcia na forum. Poszukaj w swojej okolicy jakiejś fundacji, która zajmuje się pomocą psychologiczną, porozmawiaj ze swoim lekarzem. W sieci łatwiej trafić na kolejych psychopatów niż kogoś, kto realnie może Ci pomóc.
Powinniście z mężem porozmawiać z psychologiem. Samo odejście od niego niewiele pomoże - skoro nie potrafisz być asertywna zabierzesz ten brak asertywności ze sobą i nadal będzie sprawiał Ci problemy w dalszym życiu.
Dlatego powtarzam - szukaj pomocy u profesjonalistów! Od tego są.

Offline
#37 2011-03-26 12:02:46
michal87

Zarejestrowany:

2011-03-26

Posty: 3

Dokładnie w internecie powinno się znaleźć informację na temat, gdzie możesz uzyskać pomoc (chodzi mi tutaj o instytucję), adres czy telefon i na tym rola internetu powinna się kończyć! Niektórzy zbyt poważnie traktują fora internetowe. Co później może skończyć się tragicznie. Rozumiem, że często łatwiej jest rozmawiać z obcymi osobami na temat problemów, ale w internecie obcy= anonimowy co stwarza dużo zagrożeń(np. nick Basia może w rzeczywistości reprezentować Tomka). Dlatego trzeba być bardzo ostrożnym w sieci!

Offline
#38 2011-08-25 12:51:31
metalowy

Zarejestrowany:

2011-08-16

Posty: 6

Jak najbardziej powinnaś poszukać profesjonalnej pomocy, w sieci nie powinno sie nikomu ufac. Uzyskasz wieksza pomoc jezeli zwrocisz sie do kogos odpowiedniego.

Offline
#39 2011-08-27 13:43:31
Holms

Zarejestrowany:

2011-08-26

Posty: 191

Ja tu widzę tylko jedne rozwiązanie. Znajdź innego. Jak tego nie zrobisz to się będziesz męczyć całe życie. Mąż już raczej nie zmieni stosunku do Ciebie. Chwilę będzie lepiej a potem znowu to samo. Jest to ciężka decyzja - ale to tylko Ty możesz dokonać tego wyboru.

Offline
#40 2011-12-13 23:21:54
szkoda

Zarejestrowany:

2011-07-03

Posty: 4014

patula napisał:

Teraz mnie pobił, za smsy do jego brata ciotecznego. Były inne, ale tylko smsy.

Zwykle często na "damskich bokserów" działa i skutecznie odstrasza zgłoszenie do prokuratury czy na policję. Jeśli uszkodzenie ciała (nawet siniaki, zaczerwienienia) trwają krócej niż 7 dni to ma mocy art. 157 § 4 in fine k.k. (pokrzywdzona jako osoba najbliższa zamieszkująca wspólnie ze sprawcą) sprawa biegnie w trybie publicznoskargowym i z urzędu czyli zajmuje się nią prokuratura. Jedynie jeśli sprawca działa nieumyślnie ściganie przestępstwa określonego następuje na jej wniosek czyli też w trybie publicznoskargowym ale po uprzednim złożeniu wniosku o ściganie przez pokrzywdzonego. Jednak i tutaj wówczas jeśli dojdzie do sprawy sądowej nie warto na podstawie art. 12 § 3 k.p.k. wycofywać wniosku o ścianie tak aby są bezwarunkowo umorzył postępowanie ale co najwyżej wnosić o warunkowe umorzenie postępownia na okres próby. Wówczas sprawca co prawda ma wpis w krajowym rejestrze ale jedynie o warunkowo umorzonym postępowaniu, a nie o skazaniu, a z drigiej strony sąd w okresie próby może obligatoryjnie lub fakultatywnie podjąć umorzone postępowanie karne.

Offline
#41 2017-10-31 07:17:28
Konfon

Zarejestrowany:

2017-10-31

Posty: 9

Miałem coś podobnego. Też myślałem, żeby ze sobą skończyć. Kilka razy prawie mi się udało, ale zawsze mnie odratowywali. Tego ostatniego razu, gdy byłem w szpitalu, poznałem dziewczynę. Też była po próbie samobójczej. Zaczęliśmy rozmawiać i tak się stało, że jesteśmy już trzy lata po ślubie, a ona jest w ciąży. Potrzebujesz kogoś, kto Cię będzie wspierał. Z kim będziesz mogła otwarcie porozmawiać. Wierzę, że Ci się uda i będziesz szczęśliwa.

Offline
#42 2018-04-03 16:22:05
ddudekk

Zarejestrowany:

2018-04-03

Posty: 1

Najgorsze jest to dla dziecka. Dorastanie w alkoholizmie bardzo zaburza rozwój osobowosci dziecka. Czeka ją zespól DDA...poczytaj o tym i spraw, zeby jej oszczędzić tego, co sie dzieje ...
http://fitnesshealthpros.com
http://prestamosrapidosonline.site
http://postawnasiebie.pl/

Offline
#43 2018-04-09 08:58:52
AtenaI

Zarejestrowany:

2018-04-06

Posty: 3

Dokładnie tak. Pomyśl o tym dziecku. Uciekaj czym prędzej z tego środowiska. Nie ma się co rozczulać, prawda jest taka, że jak tylko będziesz chciała, to dasz sobie radę!

Offline

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij