Wypadek w pracy - hospitalizacja i obrażenia fizyczne

#1 2010-03-15 12:53:06
poszkodowana70

Zarejestrowany:

2010-03-13

Posty: 6

Witam

W styczniu 2008 roku miałam wypadek w pracy ( reakcja chemiczna dwóch płynów jeden to JAVEL drugi żel do wc) udzielono mi pierwszej pomocy i zostałam w szpitalu przez 6 dni rozpoznano zaostrzenie astmy oskrzelowej ( leczyłam się na astmę w lekkim stopniu która nie przeszkadzała mi ani w pracy ani w aktywnym życiu) i z takim wypisem wyszłam do domu jednak zakład pracy wypadek uznał a także to iż nie był on z mojej winy . Przebywałam 3 msc na zwolnieniu złożyłam do PZU dokumenty o wypłatę za szpital więc mi wypłacono ale nie jak za wypadek gdyż PZU stwierdziło że nie był to żaden wypadek , nie pozwolono mi także złożyć dokumentów o odszkodowanie . Po 3 msc wróciłam do pracy jednakże z moim zdrowiem było coraz gorzej męczyło mnie nawet powolne chodzenie dostawałam ataki na oddziale ( pracuję w szpitalu) po 3 miesiącach ponownie poszłam na zwolnienie i w tym czasie zus wysłał mnie do sanatorium gdzie po konsultacjach pulmologicznych i oglądnięciu zdjęcia RTG pani doktor stwierdziła że to nie było zaostrzenie astmy tylko poparzenie płuc a astma nie ma nic do rzeczy zostałam skierowana do psychologa który poinformował mnie o dalszym przebiegu choroby w sposób jak najdelikatniejszy . Po powrocie z sanatorium ponownie napisałam do pzu i dołączyłam dokumenty świadczące o wypadku niestety dalsza odmowa jednak po kilku dniach pani z PZU zadzwoniła do mnie i powiedziała że jest nieścisłość , gdyż ona przegląda dokumentację i nie rozumie czemu są odmowy wypłaty skoro nie było komisji więc wyznaczono mi termin komisji na 10.07.2009r i lekarz przyznał mi 5% uszczerbku na zdrowiu mówiąć że mam uszkodzoną opłucną . Jednak odszkodowanie nie zostało mi wypłacone gdyż pani doktor medycyny z Warszawy zanegowała opinię orzecznika ( nie byłam badana przez tą pania) . Miałam rozprawę w Sądzie o uznanie wypadku w pracy i Sąd  uznał wypadek wyrok jest prawomocny . W  tym czasie mam dodatkowe rozpoznania choroby gdyż ona postępuje : astma oskrzelowa umiarkowana częściowo kontrolowana, przewlekła niewydolność wentylacyjna, przebyty uraz inchalacyjny, niewydolność oddechowa . Byłam badana przez biegłych sądowych którzy zgodnie stwierdzili że astma oskrzelowa przed wypadkiem nie ma nic wspólnego z tym co mam teraz . Przebywałam na zwolnieniu lek 6 msc potem 12 msc na świadczeniu rehabilitacyjnym a teraz przebywam na rencie . Mam pytanie w związku z tym co jeszcze mam zrobić aby PZU w końcu wypłaciło mi odszkodowanie które mam przyznane a także czy te 5 % to jest odpowiednie do uszkodzeń jakie posiadam

Offline
#2 2010-03-16 13:44:36
ava80

Zarejestrowany:

2009-06-20

Posty: 229

Re: Wypadek w pracy - hospitalizacja i obrażenia fizyczne

Można próbować samemu, ale w tym wyjątkowym przypadku polecam prawnika. Ma Pani za sobą długa i ciężka drogę, sprawy sądowe i bardzo opornego likwidatora. Tu potrzebny będzie precyzyjny wniosek i dokładna analiza dokumentów. Na pewno należy się pani zadośćuczynienie - uszczerbek należy zwiększyć dyz pojawiły się nowe okoliczności, a za krzywdę, ból i problemy kwota także nie powinna być mała. Zgłosiłabym sprawę także do organów nadzorujących pracę ubezpieczalni - w Pani przypadku mając prawomocny wyrok sądu to zakrawa na kpinę..

Offline
#3 2010-03-16 19:17:26
poszkodowana70

Zarejestrowany:

2010-03-13

Posty: 6

Bardo dziękuję za informacje to że PZU jest oporne to już wiem:)prawnika zatrudniłam wysłał pismo do PZU zobaczymy jaka będzie odpowiedz PZU Czy możne Pani napisać mniej więcej o jakiej kwocie rozmawiamy?

Offline
#4 2010-03-17 10:45:55
ava80

Zarejestrowany:

2009-06-20

Posty: 229

nie podam konkretnej bo tego się nie da nie znając sprawy, ale spróbiuje pomóc w oszacowaniu.
Nie wliczam w poniższe kosztów typu utarcone dochody, renty, poniesione wydatki.

5% uszczerbku to niewiele (sa u ciebie nastepstwa po czasie) wysykośc przelicznika towarzystw to zwykle 1000-2500 pln za kazdy procent, w zalezności od wieku osoby, jej aktywności, szkody na zyciu społecznym i osobistym itp. Mniejsza wartośc wezmą dla osoby starszej siedzacej juz na emeryturze (np. 5% x 1000 zł = 5000 zł) a inaczej dla młodej sportsmenki, ktorej to złamało troche życie (5% x 2500 - 12500 zł). to sam uszczerbek.
do tego dochodzi drugi czynnik (wszystko jest w ramach jednek kwoty  - ZADOŚCUCZYNIENIA) czyli takich jak wiek, nasilenie cierpień, trwałość następstw zdarzenia czy konsekwencje życiu prywatnym i zawodowym.  To rzeczy niewymierne i często zupełnie pomijane przez towarzystwa ubezp. dlatego doradzam wszystkim by te kwotę wyznaczali samodzielnie - a przynajmniej spróbowali.
Jednej osobie wystarczy 10 tys złotych przy twoich urazach i bedzie szcześliwa, inna mając małe dziecko, wyższe dochody wczesniej, obecnie kłopoty z meżem bo poraniona i niesprawna uzna 10 tys za smieszna i nawet 50 tys nie będzie budziło poczucia sprawiedliwości.
Tu naprawde nie ma wytycznych - cokolowiek wmawialiby ci prawnicy czy firmy. Chcesz żądaj nawet miliona (4 mln złotych to max - 1 mln euro). Pamiętaj jednak w swoich roszczeniach być  sprawiedliwym. Jeśli sama uznasz że kwota która i przyszła do głowy to już na pewno da dużo- zastanów się. W sądzie można wywalczyć wyższe kwoty, niektóre mogą przewyższać tę o której myślisz i uznasz za sprawiedliwą dla siebie dlatego warto posiłkować sie np. wyrokami sądu do tej pory (niektóre można znaleźć w necie, inne w najbliższym sądzie).  Pomoc prawnika czy firmy w ocenieniu i ich przewaga polega właśnie na tej wiedzy. Oni nie mają tego nigdzie rozrysowane - po prostu znają wartości ile zwykle płacą po sprawach sądowych. Można jednak te informacje uzyskać samemu przynajmniej w fazie przedsądowej.
Ważne jest jedno - w sądzie trzeba UDOWODNIĆ że tylko taka kwota w pełni zrekompensuje ci wszystko. Szkoda szkodzie nierówna, poszkodowany poszkodowanemu także. Co z tego że zwykle daje się np. za dane urazy i krzywdę np. 100 tys zł, jesli Ty o tym nie wiesz, a stwierdzisz że przy 70 tys będziesz miała poczucie sprawiedliwości to po co mącić - ma być sprawiedliwe zadośćuczynienie zgodnie z ustawą czy nabijanie byle więcej kosztem większych nerwów i cheć dorobienia się po wypadku? A w odwrotnej sytuacji - zwykle płaca 50 tys a dla ciebie to taka tragedia że chcesz 100 tys. Masz odpuścić i żyć z poczuciem niesprawiedliwości do końca zycia bo jakaś firma Ci powie, że to niemożliwe i za dużo? Jesli uważasz że taka powinna byc - walcz o 200 tys, udowodnij i wywalcz. Przecież dokładnie  ta metodą odszkodowania zwiększaja sie w ostatnich latach.
Życze powodzenia wink
Przepraszam że się rozpisałam wink

Offline
#5 2010-03-18 08:53:45
poszkodowana70

Zarejestrowany:

2010-03-13

Posty: 6

Dziękuję za odpowiedź ja mam 39 lat szczerze mówiąc wolałabym pracować bo do tej pory byłam aktywną osobą teraz niestety jestem ograniczona ruchowo ( szybkie męczenie) do niedawna dużo radości sprawiała mi jazda na rowerze robiliśmy sobie rodzinne wypady rowerowe za miasto ale od roku nie używam już roweru bo to zbyt wielki wysiłek jak dla mnie . Rozmawiałam z prawnikiem i on powiedział że w moim przypadku 20 000 zl to kwota do wygrania dlatego zapytałam Panią o jaką kwotę mogę walczyć , ja nie chcę nikogo naciągać ani zawyżać kwoty chcę tylko aby to co mi się należy wypłacono mi wiem także że oceniano mnie z tabeli 87 bez niewydolności oddechowej a to jest właśnie te 5 % natomiast z niewydolnością oddechową jest od 10% do 25% a co będzie za kilka lat jak choroba będzie postępować? Od mojego lekarza pulmologa dowiedziałam się że spirometria już trzecia wykazuje zwłóknienie płuc robiono mi także gazometrię i nie jest dobra więc ewidentne postępy choroby widać ale tak jak napisałam chcę sprawiedliwej kwoty i myślę że te 20000 jest w miarę sprawiedliwe . Na początku jak prawnik wymienił kwotę byłam w szoku bo nie myślałam o tak wielkiej kwocie on również stwierdził że te nie wypłacone 5 % to kpina ( 1% w moim wypadku to 340zł) . Powiem jeszcze tak że od 22 lat płacę składki do PZU i tylko raz wypłacono mi 2 % za wybity palec u ręki nigdy nie ubiegałam się więcej o odszkodowania bo na szczęście nie było potrzeby i teraz to mnie boli że tak mnie traktują i muszę swoich praw dochodzić od 1,5 roku w sądach zamiast spokojnie się leczyć . W dalszym ciągu czekam na odpowiedź z Pzu na pismo prawnika zobaczę co odpowiedzą . jeszcze raz dziękuję za wyczerpującą odpowiedź i pozdrawiam

Offline
#6 2011-03-31 13:12:52
keri

Zarejestrowany:

2007-12-03

Posty: 277

plmatt napisał:

Wszystko wydarzyło się w nocy w centrum miasta. Wyjeżdżałem z podporządkowanej, stanąłem na linii i w ułamku sekundy poczułem jak samochód, który jechał po głównej ulicy przetarł się przez moją maskę. Według świadków to auto jechało około 150 km\h(ograniczenie 60km\h). Nikt nie chce zeznawać, właściciel auta to znany człowiek a kierowca to jego pracownik. Otarłem się o śmierć, martwiłem się o ludzi z drugiego auta, myślałem, że nie żyją. Auto, które przeryło mi cały przód samochodu zatrzymało się dopiero po 105 metrach, taranując wcześniej murek o wysokości 0,5 metra(ceglany). Wszyscy w tamtym aucie oprócz kierowcy byli pijani. Właściciel auta sam stwierdził, że kierowca to "gówniarz" i ze "ja wiem jak on jeździ". Policja stwierdziła, że to jest moja wina, że byłem w ruchu i wjechałem na skrzyżowanie(ja stałem) a na dodatek nie uznaje argumentu przekroczenia prędkości drugiego auta. Twierdzi, że auto jechało góra 80 km\h. Jak mam udowodnić, że jestem nie winny? Co robić? Czy istnieje w takich sprawach sprawiedliwość?

Offline

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij