Witam serdecznie, nie mam już siły do własnej osoby. W kazdej sferze zyciowej mam problemy, rozne blokady.
Czasem wydaje mi sie ze przez zycie przechodze jak w snie jakbym spala jakos tak nie realnie sie czuje.
Boje sie patrzec ludziom w oczy, boje sie zadzwonic zapytac o prace.
To mnie niszczy, nie wiem jaka jestem. Ciagle sie zminiam sama juz nie moge nadazyc,jest tego tak wiele ze nie wiem co moglabym napisac. Nie nawidze ludzi, czuje do nich obrzydzenie. Czuje sie jak nikt, doslownie jak nikt. Ze nic nie znacze. Raz jestem mila za chwile podla i okrotna i nie wiem jaka jestem. Ciagle kraze na skraju jednego i drugiego. Nie potrafie tego nawet opisac. Meczy mnie moje zycie. Czuje bezsensownosc zyciowa. JEstem agresywna i slownie i zdarzalo sie bardzo czesto fizycznie. Czasem zastanawiam sie ze chyba byloby mi lepiej po smierci. Ciezko mi. Chcialam isc do pschiatry ale nie moge sie do tego zmusic. Moze mi sie to wszystko wydaje i jak taka jestem po prostu. tylko ze w takim razie czuje sie ze soba zle, jezeli taka jestem to nie wiem jak zyc. Nie mam sensu w zyciu zadnego, studiuje ale to z musu bo ambicja mnie zzera. i tak nic nie moge zrobic wszystkiego sie boje...prosze o rade. Czy jes sens udac sie do lekarza? Czy musze sobie sama poradzic. Wielu rzeczy tu nie opisalam jak strasznie niestabilnosc uczuciowa. raz kocham na zaboj po chwili nie nawidze. Prosze o rade juz sama nawet decydowac nie potrafie. Dziekuje serdecznie z gory