Witam, moze sie to wydac niemozliwe, ale ja naprawde nie umiem kochac (zwlaszcza mezczyzn). Mam 25 lat i spotykalam sie juz z wieloma facetami i to nie bylo miesiac, tylko z rok lub dluzej i zawsze bylo tak samo. Na poczatku bylo fajnie, podobal mi sie, lubilam go i na tym sie konczylo. Nigdy nie moglam sie bardziej zaangazowac. Myslalam, ze potrzeba mi wiecej czasu, wiec czekalam nawet 4 lata i nic sie nie zmienilo. Ci wszyscy mezczyzni z ktorymi sie spotykalam to byli porzadni, nie palili, pili sporadycznie, rozsadni, odpowiedzialni, kochali mnie i sie chcieli ze mna zenic, a ja w zadnym z nich nie widzialam swojego meza.Nawet jak bylam nastolatka to jedynie czulam sympatie do kilku kolegow, ale nie nazwalabym tego miloscia. Przez ostatnie 2 lata bylam sama; zrozumialam wiele rzeczy i zmadrzalam. Kilka miesiacy temu poznalam super faceta(prawie ideal), ale znow historia sie powtarza. Wiem, ze on mnie kocha i juz nawet wspominal cos o slubie, a ja sie czuje kompletnie pusta, kompletnie niezdolna do milosci. Nie wiem z czego to wynika.
Jestem juz prawie 4 lata za granica i od poczatku w ogole nie tesknilam za domem(z wyjatkim Swiat), chociaz wczesniej to nigdy nigdzie nie wyjezdzalam. Myslalam tez juz o wizycie u psychologa. Wychowywalam sie w normalnej, pelnej rodzinie, z rodzenstwem. Jedna mysl mi co przyszla do glowy to moze dlatego, ze moi rodzice pobrali sie bez milosci. Z kilkoma osobami rozmawialam na ten temat i wszyscy stwierdzili, ze to jest jednak troche dziwne. Juz sama nie wiem co mam robic, jak to zmienic, zeby poczuc cos wiecej do drugiej osoby? Juz nie chce ranic innych.