Witam, zdecydowałam się napisać, bo nie wiem jak sobie z tym poradzić. Jestem z moim chlopakiem ponad dwa lata, zakochalam sie w nim dwa lata wczesniej, kiedy zostaliśmy przyjaciółmi od łóżka - nic więcej , kiedy on wyznał mi miłość po tych dwóch latach, ja byłam właśnie w momencie, że poznałam kogoś innego, dużo starszego i nie wiedziałam co mam wybrać, wlasciwie to z perspektywy czasu myslę ze dlatego, ze po prostu nie uwierzyłam, że mnie naprawdę kocha, myślałam, że po prostu wzięła go zazdrość, że traci łóżkową zdobycz i że zdecyduję się, a jemu za dwa tygodnie przejdzie, powiedziałam mu że zastanowię się, moje zastanawianie trwało dwa dni, tylko że byłam dalej z tamtym i u niego spałam, po czym po dwóch rozmowach podjęłam decyzję, że tak naprawdę kocham tylko jego, a tamto było tylko ucieczką, próbą oderwania się od niego, bo straciłam nadzieję. No i zaczęliśmy być razem. Byliśmy bardzo szczęśliwi przez te dwa lata, owszem tamten temat często wracał z jego strony, on czuł się strasznie zraniony, że zastanawiałam się będąc w łóżku tamtego i bardzo często to wypominał, sprzeczaliśmy się o to, ja mówiłam, żeby zostawił ten temat, bo chciałam, żeby o tym zapomniał jak najszybciej. Jednak kilka dni temu coś w nim pękło, przyszedł do mnie i poprosił o czas na zastanowienie czy potrafi ze mną być tak na poważnie, zaplanować przyszłość, bo tamto ciągle do niego wraca i nie potrafi tego zapomnieć. Jednak problemem NIE jest to, że boi się, że go zdradzę, że nie ma do mnie zaufania, bo przez te dwa lata pokazałam, że nie ma żadnych powodów do tego, tylko i wyłącznie chodzi o tamtą starą ranę. Teraz ja czekam na jego decyzję, a każdy dzień to dla mnie męka, bo kocham go bardzo i chcę z nim spędzić resztę życia. Mówiłam mu o psychologu, że mogłoby to nam pomóc, twierdzi, że to niezły pomysł, ale najpierw chce to przemyśleć sam. Co ja mam zrobić, żeby uratować ten związek?? Poradźcie coś, proszę.