Co mam zrobić aby moje zycie było lepsze?

#1 2009-10-09 13:36:35
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

Witam! Mam na imię Marlena i myslę że potrzebna mi pomoc! Może moje problemy nie wydadza się poważne ale dla mnie takie są. Jestem 2.5 roku po slubie, nie jest zle, ale mąż mnie lekcewazy, mieszkamy z tesciami. Jego mama wszystko wie, zna jego plany, a ja się od nich dowiaduję o wielu sprawach i jest mi przykro. Próbowałam wiele razy rozmawiac na ten temat ale nie było nigdy w porę. zauwazyłam że najlepiej jest gdy nie pytam sie o nic i w pełni akceptuje jego plany i pomysly. Na mnie spadla cala odpowiedzialnośc za wychowywanie córki, on przyjedzie do domu po całym tygodniu pracy i musi odpoczać, ja tez pracuję, a moje wekendy wygladaja że nadrabiam zaległości, nawet niedzieli nie mam spokojnej. Ale ja mało zarabiam (680 zł) wiec sie taka praca nie liczy. Nie szanuje mnie jako czlowieka. Jest dobrze kiedy kochamy się, a jak nie mogę to jest ciagle zły i powtarza że muszę się starać, on nie, bo to ja muszę spobie zasłuzyc na wszystko. Mieszkam z tesciami jak pisalam wczesniej, teść mnie obmacuje, jest czlowiekiem który mysli że wszystkie leca na niego. Parę lat temu, moja siostra cioteczna była jego kochanką i wydaje mi sie że mysli że ja jestem taka jak ona. teściowa uważa tylko swojego drugiego syna, który wszystko robi dobrze, a najwazniejsze daje pieniadze na papierosy. To co my kupimy i zrobimy nigdy sie nie liczyło. Jeszcze jest szwagierka, wydaje mi sie że jestem tam balastem, dzień po slubie zakazano mi zapraszać gości, do tej pory byli u mnie rodzice i ciotka z wojkiem. Tata nie był juz ponad rok. Nigdy nie bedę tam czula sie jak w domu. Najgorsze że maz nie widzi problemu. Mój teść w tym roku pil 11 tygodni, ma 2-3 tygodniowe ciagi alkoholowe, sika pod siebie, a ja muszę patrzec jak moja coreczka patrzy się na takie poniżenie, ma 2 latka. nie moge się wyprowadzić niestety.

Offline
#2 2009-10-09 21:04:09
ARWENA

Zarejestrowany:

2008-04-25

Posty: 290

Re: Co mam zrobić aby moje zycie było lepsze?

"Może moje problemy nie wydadzą się poważne ale dla mnie takie są." Dlaczego sądzisz, że komuś nie wydadzą się poważne? Myślisz, ze inni mają większe, ważniejsze? Twoje są poważne, zwłaszcza, ze uniemożliwiają Ci życie, które Cię satysfakcjonuje.
Od początku... Mąż zwierza się mamusi, nie Tobie. Odsuwa Cie od swoich planów, Ty masz je tylko akceptować? Zajmujesz sie córką - sama. Dużo pracujesz. "Nie szanuje mnie jako czlowieka. Jest dobrze kiedy kochamy się, a jak nie mogę to jest ciągle zły i powtarza że muszę się starać, on nie, bo to ja muszę sobie zasłuzyc na wszystko." Teść Cię obmacuje. Teściowa woli drugiego syna. Nie możesz zapraszać gości. Teść to alkoholik. Za każdym z tych czynników powinnam napisać, że tak nie powinno być. Za każdym po kilka razy.
"Nigdy nie bedę tam czula sie jak w domu."
Pierwsze, podstawowe pytanie: Czy kochasz męża, czy jesteś z nim szczęśliwa, czy satysfakcjonuje Cię Twój związek? Jeśli na pierwszą część (kochasz) odpowiesz tak, to... czy potrafisz znaleźć w sobie tyle siły, odwagi by o ten związek walczyć, by rozmawiać, by przekonać męża do współpracy i zmiany sytuacji. Potrafisz?
Jesteś w trudnej sytuacji. Dlaczego nie możesz się wyprowadzić? Jeśli na pytania powyżej odpowiesz mi nie, to... 'dlaczego'? Sama... lub z mężem i córką? Nie masz gdzie, nie masz za co? Boisz się? Jeśli ta opcja nie wchodzi w grę pomyśl nad inną (choć... by było łatwiej potrzebna jest tu miłość). Porozmawiaj z mężem - szczerze i o wszystkim, o wszystkim co tu napisałaś. Zobacz jak w tej sytuacji zachowa się Mężczyzna, ten który powinien być dla Ciebie partnerem i wspólnie z Tobą rozwiązywać problemy. Nie pozwól traktować się jak drugorzędnego członka rodziny. Nie pozwól teściom na nieodpowiednie wobec Ciebie zachowania.
Nie powinnaś zostawiać tak tej sytuacji. Musisz to zmienić. Dla siebie i dla córki. Pomyśl nad najlepszym rozwiązaniem. Znajdź w sobie odwagę i... poszukaj dla was szczęścia.

Offline
#3 2009-10-15 08:34:22
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

Kocham męża, bardzo, wiem że on mnie tez kocha. Wydaje mi się, że nie dojrzał do rodziny, stara się na swój sposób. Czasem przemilczam wiele spraw, wiem, że to bląd, nie wie o tesciu, wszyscy wiedzą tylko nie on. Boję się, że przez to stanie się cos zlego. Postepuję wedlug przyslowia o pokornym cielęciu, który dwie matki ssie. Dzięki temu że nie buntuje się moglam iść do pracy, teściowa została z dzieckiem. nie mogę się wyprowadzić z tego wzgledu, że mąż pracuje 100 km od domu, ma nieregularna pensję i w róznej wysokości, czasem jest to 1000 na miesiąc czasem 3000, a splacamy dług za samochód i kredyt brany po to by skonczyc szkolę. Moja pensja to dokladnie 680 zl, i za miesiąc znowu bedę musiała rozejrzeć się za pracą. A u nich nie placimy za mieszkanie i oplaty robimy po polowie, mamy to wygadywane, ale inaczej nie wyjdziemy na prostą.
Dziekuje za radę, jesteś mądrym człowiekiem, może kiedys uda mi sie z mężem porozmawiac, ale nie teraz, muszę poczekać az pewniej staniemy na nogi, i wyprowadzka nie pociagnie nas na dno. Mamy coraz mniej dlugow.
to ze tu napisałam i opowiedzialam o swoich problemach uwazam za swój sukces, bo nikt nie wie co się dzieję u nas i co ja czuję. Uwazam to za pierwszy krok, by coś zmienić.
Masz racje nigdy nie poczuje tego, ze tam jest mój dom, nie umiem mowic mamo i tato do nich. Mieszkam tam 2.5 roku i nadal mowię wasz dom, ich dom, twój, nigdy mój.

Offline
#4 2009-10-16 21:02:13
ARWENA

Zarejestrowany:

2008-04-25

Posty: 290

Jeśli nie możesz zmienić 'dużo', to staraj się zmienić 'coś'. Nie pozwól sobie na brak szacunku. Nie daj się skrzywdzić, obrazić. Ani siebie, ani swoich bliskich.

Offline
#5 2009-10-19 08:48:01
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

powiedziałam męzowi że nie pozwolę, żeby jego ojciec mnie obrazał. Podesmiałam się z tescia, że mam wiele zdjęć i nagrań z tego jak pijany był, jak się taczał po podłodze i jak na nia sikał, a on mi na to ze udowodni mi, że zdradzam męza i mialam wielu facetów w zyciu. a prawda jest taka ze mąż był i jest jedynym z którym się kochałam. Czasem myslę że chodzi o to bym mu uległa, zeby mógł powiedziec ze ma rację. Ale ja nie jestem z tych. Ja, tesciowa i szwagierka jesteśmy k..... a inne to porzadne, zwlaszcza te ktore dają. Ma problem z alkoholem, ale on twierdzi ze nie. chciałabym to zgłosic, że pije, ale nie chcialabym zeby wydało się że to ja to zrobiłam. Najlepiej jakoś anonimowo, ale nie wiem jak i gdzie. na policji mam siostre, więc jakby z tamtad wyszlo to by wiadomo kto. Tylko chyba ja chcę coś z tym zrobić tak naprawdę. Jak trzezwy jest to nie mozna niczego powiedzieć bo nie ma się racji, zawsze jest najmadrzejszy. Dwa oblicza jednego czlowieka. Upadłego i niezwykle inteligentnego. Tlumaczylam, prosilam a nawet wchodziłam na honor ale to nic nie pomaga. Według niego to my mamy problem a nie on. chcialabym znależć sposób by do niego dotarlo jaką krzywdę wyrzadza rodzinie. Ostatnio tez powiedział, że kobieta powinna slużyć męzowi, bo Pan Bóg stworzyl ją z żebra a to oznacza ze jest mu podlegla istotą. I że mężczyzny honor jest wazniejszy i mężczyznę bardziej boli zdrada niz kobietę, bo ona musi wybaczyć.

Offline
#6 2009-10-20 15:06:38
ARWENA

Zarejestrowany:

2008-04-25

Posty: 290

Pierwsze pytanie: I co mąż na to?
Myślisz, że podeśmianie się z teścia było dobre? To takie... oko za oko. Ulży Ci, ale... może warto rozwiązać to w lepszy i elegantszy sposób? Pomyśl nad sposobem, nie zniżaj poziomu wink A czasem nie warto zwracać uwagi na jego docinki - może mu się znudzi, jeśli nie zyska zainteresowania.

Offline
#7 2009-10-21 10:34:49
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

nie znudzi mu się, bo najpierw próbowalam go lekcewazyc, nie odzywalam się, a on uznał, że jestem mu przychylna, potem prosilam go, zeby tego nie robil a on mi się rozesmial w twarz, że powinnam czuc się zaszczycona. Teraz postanowiłam walczyc jegą bronia. Próbowalłam wszystkiego, co było tzw eleganckie, bo mialam jako taki do niego szacunek. ale teraz juz z tym koniec. A maz nie zdziwil się i powiedział, żebym robiła co chce. Wczoraj zapisalam się na kurs instruktora fitness, oplacany przez fundusz unijny, nie wiem czy uda mi się zakwalifikować, ale chce cos zrobić dla siebie. Może tu gdzie mieszkam nie jest szczegolnie przydatny, maz jest zly na mnie, że zapisalam się. Teściowa argumentuje tym, że mała nie będzie mnie prawie wcale widzieć, ale to tylko 4 miesiace i same wekendy. Raz się cieszę że postanowilam sprobować a raz zastanawiam się po co mi to wogóle.
Etap olewania tescia trwał dwa lata, pol roku prosilam. Prosiłam o to by moje dziecko nie było skazane na taki widok. Córeczka w sierpniu skonczyla dwa latka i jak on idzie to krzyczy -Pijaku uważaj, bo tu Patusia jest, albo jak idzie po następna flaszkę, to - Uwal sie i śpij i badż grzeczny. Teraz sa w tym tygodniu imieniny moje, męza i szwagra i zawsze pare osob przychodzi do nas, dlatego mamy jakis alkohol na te okazje. Teraz jest schowany w szafce i mala go znalazła i zaraz chciała biec do dziadka by mu go dać. Jak spi to wtyka mu jedzenie do ręki. Zaczynam wszystko analizować, dobre i zle strony tego, że tam mieszkamy. Arweno, to, ze chce ci sie mi odpisywac duzo dla mnie znaczy. może dzięki temu cos w koncu sie zmieni, juz się zmienia, juz nie jestem takim potulnym barankiem. najśmieszniejsze, że zaczyna mi się to podobać.

Offline
#8 2009-10-21 11:14:30
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

oprócz tego kursu na instruktora fitness, postanowiłam nauczyć się szyc na maszynie, odkladam juz na nią pieniadze, i próbuje uczyc się angielskiego. Wiecej czasu poswięcam dziecku, sprzatanie i inne prace domowe odkladam na potem, bo wydaje mi sie że mała woli balagan i jak mama się bawi z nią. Potem próbujemy sprzatać razem. jak zdażymy to fajnie, jak nie to tez fajnie.

Offline
#9 2009-10-23 11:57:51
ARWENA

Zarejestrowany:

2008-04-25

Posty: 290

W sprawie teścia: Jeśli lekceważenie nic nie daje, to postaraj się zwracać mu uwagę przy każdym złym zachowaniu. Przy złym słowie. Bo jeśli ma dojść do rękoczynów czy dotyków to... słowa skierowane do niego nie wystarczą.
Przyznam, ze bardzo rozczarował mnie reakcja Twojego męża na Twoje słowa. Będę wiec wypytywać. Po tym jego stwierdzeniu kontynuowaliście temat, coś odpowiedziałaś. Warto mu przemówić 'do rozumu', jeśli trzeba nawet wykrzyczeć. To jego ojciec, Ty jesteś jego żoną i to jego sprawa, którą powinien się także zająć.
Pomysł z kursem instruktorskim jest świetny. Rób coś dla siebie. Maszyna i angielski też smile Mam tylko jedną uwagę, być może niepotrzebną. Pamiętaj, ze to rodzina jest na 1 miejscu. Dla córki powinnaś mieć jak najwięcej czasu. Na dom - mimo wszystko też sporo, a ważne byś nie dała nikomu pretekstu do zarzucenia Ci, że marnujesz czas. Jeśli wszystko dobrze rozplanujesz, to nie zabraknie Ci czasu na nic.
Jak daleko mieszkają Twoi rodzice? Masz możliwość odwiedzania ich, razem z dzieckiem?
Sama zauważasz, że córka jest coraz starsza i dostrzega co sie w domu dzieje. Nawet jeśli tego nie rozumie, to właśnie od rodziny uczy się ja sie zachowywać, co mówić. Dlatego słowa, które mówi o dziadku nie do końca są jej słowami - powtarza to co usłyszy od babci, od Ciebie. I będzie to powtarzać nie tylko w murach domu, ale i poza nim. Dlatego postaraj się przy dziecku uważniej dobierać słowa. Pomyśl jak chciałabyś, aby widziała świat. Czy ma w nim być Twoja wielka niechęć i pogarda do dziadka (to Twoje uczucia, nie jej - przynajmniej jeszcze nie teraz), czy jej własne oceny, czy jej... prostszy/łagodniejszy? odbiór świata (np. dziadek jest chory i nie wie, że postępuje źle).

Offline
#10 2009-10-26 14:35:58
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

Z tym kursem teraz się waham, mam dac ostateczną odpowiedz do 30 pazdziernika. byłam pewna tego, że po nowym roku pojdę do pracy, bo ktoś mi obiecał pomóc, ale niestety nie dotrzymal słowa. Moj mąż pomagał tej osobie przez trzy miesiące w wekendy i swięta odnawiać mieszkanie, kosztem rodziny, godzilam się na to ponieważ miałam nadzieje że jak my będziemy potrzebować pomocy to dotrzyma slowa. niestety zmienił się po ślubie i już nie jesteśmy mu potrzebni a obietnice poszly w niepamięć. Dodam, że nie wzieliśmy nic pieniedzy od nich, a po tych cenach co u nas są to 3-5 tyś to by go wyniosło plus nasze materiały, a w warszawie gdzie robią drugie tyle. Teraz nie wiem co robić bo ten kurs trwa od listopada do marca a praca jest mi potrzebna. Jak pojdę na kurs to nici z jakiejkolwiek pracy w wekendy, a takich malo. nie wiem co robić, z jednej strony marzenia a z drugiej szara rzeczywistość. A jeśli chodzi o maszynę to jak ją sobie wreszcie kupię to od razu malej tez taką małą zabawkową, już jej obiecałam, o ona się cieszy że będzie szyc spódniczki dla myszki. Angielskim zajmuję się dopiero jak zaśnie, sprzątaniem też, długo ja usypiam, mam wrażenie, że tym rekompensuje sobie moją nieobecność w domu. Mąż obstał za mną wreszcie, wczoraj zapowiedział teściowi, że ma skończyć te gierki, a jak wierzy w plotki, to pojedzie je wyjaśnić. Ale musiał dopiero na własne uszy usłyszeć co się dzieje. Teść moj nigdy nie zrobi, alo nie powie czegoś przy swiadkach, dlatego zawsze krzykną glośno, żeby wszyscy wiedzieli, że jest coś nie tak. Ja dziecka nie zrażam do nikogo, ono widzi. Teściowa czasem krzyczy, jak już nie daje rady a mała to słyszy.
Co do kursu, to teściowa, moja mama, szwagierka i pewna pani z urzędu pracy zachęcają mnie do tego aby pójść na niego. Mąż też nie wie, chce żebym się trochę wyrwała, ale z drugiej strony to trochę fantazja z niepewnym miejscem pracy. Tata moj jest za granicą, a mama mieszka 15 km ode mnie, tylko, że chcąc jechać do niej to trwa przy dobrych przesiadkach kolo godziny, nie mam bezpośredniego polączenia, a na wsi autobusy nie kursują zbyt często.  Mamy samochód, ale mąż zabiera go do pracy a ja nawet nie mam prawo jazdy. Wczoraj teść ubliżyl mi a potem poszedł jeść jedzenie ktore ja kupilam, w ogole przez prawie pół roku tylko my je kupowaliśmy, oprócz chleba - kupuje go teściowa. Kiedyś mi powiedział jak nie chcialam jechać po wędlinę, że będę wpier.... chleb ze smalcem, myślal, że tego nie słyszałam, ale minał rok i gdyby nie my nie miałby nawet tego smalcu na chleb. Myśli, że tak go kocham, że zajmę się nim ja na starość, ale po tym jak mi umila zycie, nie wiem czy się tego podejmę, ma możg wyniszczony przez alkohol, a ja nie będę cierpieć przez niego więcej. Na opiekę trzeba umieć sobie zasłużyć swoim życiem, może jestem nieczuła, ale on teraz nie ma litości i nie chce się zmienić, więc dlaczego spycha na mnie tą odpowiedzialność. Dzieci pozostałe go nie wezmą bo tez wyrządzil im wiele złego.

Offline
#11 2009-10-30 10:58:19
ARWENA

Zarejestrowany:

2008-04-25

Posty: 290

Co postanowiłaś w sprawie kursu?
Niestety, na ludzką pomoc nie zawsze można liczyć. Może warto tej osobie zwrócić uwagę, powiedzieć, że należy wam się jakieś podziękowanie? I jeśli nie w formie pomocy z praca, to... pieniężnej.
Bardzo dobrze, że mąż się za Tobą wstawił. Oby tak dalej.
Masz rację. Na opiekę na starość trzeba sobie zasłużyć. Bo nie ma sensu zatruwać sobie kolejnych lat życia opieką nad kimś kto nas niszczy. Dobrze, żeby teść to zrozumiał. Wtedy będzie miał szansę na zmianę czegokolwiek.

Offline
#12 2009-11-03 10:48:07
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

musiałam zrezygnować z kursu, rozmawiałam na ten temat z mężem wreszcie, nie chciał podejmowac tej decyzji za mnie. Ograniczałoby to moje pole poszukiwania pracy. A ten nasz znajomy na nasze imieniny dał prezent, którym była pościel za 28 zł na dwoje a szwagrowi za 15 zł. Na nasze wesele kupil komplet poscieli za 89 zł. My dalismy 250 plus ta robociznę i część materiałów. Zawiedlismy się na nim. Ale my swój honor mamy i nie powiemy o tym. Planują w przyszłości stawiać dom i remont kuchni rodziców, ale niestety na darmową pomoc już nie mają co liczyć. Teraz już nie jesteśmy odpowednim towarzystwem, żal ściska, że maja lepsza pracę. Co z tego jak bez rejestracji i wyplata nigdy nie jest o tym samym czasie, a on ma kolo 2 tys co miesiąć, ale nam zazdrości, choć sama nie wiem czego. Ostatnio zaczęły się problemy z bratem męża, zaczyna wypominać rodzicom to, że pomagają nam. Jak mu się nie układa z dziewczyną to wyżywa się na wszystkich. Powiedział, że zrobi wszystko, aby moj mąż nie pracował z nim, a przeciez on go ściągnął. O wszystko ma pretensje, zaczyna być taki sam jak teść. Dom wariatów.
Mąż przez niego zaczyna mysleć o poszukiwaniu pracy w okolicy, ale teściowa go namawia, żeby tam został. Bo podobno nie znajdzie u nas nic, ale ja nie chcę by dłużej razem robili, wolę mieć mniej a co miesiąc i spokojnie. Mój ojciec robił z nim za granicą pół roku i tam go nikt nie lubil, chwalil sie ze ma byc kierownikiem, a tata mowil ze taczki.

Offline
#13 2009-11-05 21:19:07
ARWENA

Zarejestrowany:

2008-04-25

Posty: 290

Decyzja była przemyślana, więc nie moze być zła. Życzę powodzenia w poszukiwaniu pracy smile
Czy to warto z powodu honoru rezygnować z tego co wam sie należy? A moze to nie tylko o honor chodzi, może... to za duże słowa? A asertywność... a odwaga do tego, by powiedzieć co sie czuje, myśli, czego się oczekuje? Czy to nie sprawi, że poczujecie się lepiej? Czy dla was wygodniej i lepiej jest przemilczeć sprawę? Zastanów sie nad tym.
Brat męża mieszka z wami?
Jeśli nie dochodzi do ostrych spieć, to moze nie warto aby mąż z tego powodu( chyba, ze z innego np. rodzina) zmieniał pracy.

Offline
#14 2009-11-09 11:54:41
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

mieszka. Niestety podkreśla że tylko jemu wszystko się należy. Wypomina teściom, że pilnują dziecka, że podobno nas utrzymują, a prawda jest inna, ostatnio my wszystko kupywaliśmy. Czasem mam dość wszystkiego. Braku pieniędzy, problemów w pracy mojej i męża. Podobno mam po nowym roku zalatwioną pracę w ramach prac interwencyjnych. Ale dwa miesiące to kawał czasu. Chciałabym iść do sklepu i nie oglądać czegoś kilka razy zanim kupię. Ostatnio wynalazłam super sklep z używaną odzieżą, jest dzień że kg ubrań kosztuje 8 zł, dzięki temu kupiłam sobie kożuszek na zimę za 7.50, trochę ubrań dla siebie, męża i małej. Na zwykle sklepy nie stac mnie. A z kursem trochę żałuję, gdybym dzień wcześniej wiedziała, że będę miała pracę to bym nie zrezygnowała. A co do znajomego, to nie moze już niestety liczyć na pomoc naszą, a planował dalszy remont domu. Jeszcze o tym nie wie, ale chyba domyslił się że jest coś nie tak, i nie dzwoni, ani nie odzywa się do mnie w pracy, bo razem pracujemy w jednym pokoju. Odliczam czas do końca, bez dzisiejszego dnia zostało mi 5 dni roboczych. Boję się. Poszukałabym czegos innego, ale za tą sama kasę nie mam ochoty pracowac w sklepie, cały dzień na nogach, pracowałam tak rok w całodobowym i nie chcę wracać do tego. A ta praca to w gminie, bez dużych obowiązków. Niezbyt rozwojowa, ale blisko, nawet na rowerze można podjechać, w normalnych godzinach i mogę małą w razie czego wziąść na trochę.

Offline
#15 2009-11-13 13:49:28
ARWENA

Zarejestrowany:

2008-04-25

Posty: 290

Jeśli jego zarzuty są bezpodstawne, to... nie pozostaje wam nic innego jak przestać sie przejmować tym co on mówi. Nic innego chyba nie da sie zrobić.
Dobrze jeśli z praca się uda.
Sklepy z odzieżą używaną wcale nie są gorsze od normalnych. Wrećz przeciwnie - można w nich znaleźć prawdziwe skarby, coś czego nikt inny nie będzie nosił. To duży plus smile
Jeśli znajomy sie odezwie, to... myślisz, ze nie warto upomnieć sie o swoje?

Offline
#16 2009-11-16 08:23:17
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

smutno mi, jutro ostatni dzień w pracy. Dzis jak ubierałam się to moja córeczka bardzo płakał i nie chciała mnie puścić, prosiła, żebym została. Myślałam, że zacznę plakać razem z nią. Teść już zapowiada, że jak będę miała wolne to trzeba będzie obcinać w sadzie gałęzie, a ja nie mam ochoty, bo potem usłyszę że i tak nie robiłam nic. Jutro ostatni dzień gdy jako taki będę miała kontakt ze światem, we wsi u nas nie ma gdzie iść posiedzieć, internetu w domu nie mam, tylko tu opowiedziałam wszystko, choć cos jeszcze by się znalazło. Lepiej mi się zrobiło. Z checiami zmiany jest róznie, coś się zmienilo, ale długa droga przede mną. Chcialabym zapisać się na studia podyplomowe, ale nie stać mnie. chcialabym przestac mówić że na coś mnie nie stać. Dziękuję za rady i rozmowę.

Offline
#17 2009-11-16 11:25:09
ARWENA

Zarejestrowany:

2008-04-25

Posty: 290

Odezwij się więc gdy tylko będziesz miała dostęp do internetu.
A teraz: ciesz się córką smile
walcz o swoje i... pomyśl co możesz zrobić, co jesteś w stanie, aby plany realizować.

Offline
#18 2010-03-11 14:05:25
marlena2014

Zarejestrowany:

2009-10-09

Posty: 18

witam ponownie. własnie dziś moj pierwszy dzień pracy. Trafilam do znajomego z ktorym trochę rozlużniły się nasze kontakty (ich a nie nasz wybór) i jak na złośc mam z nim współpracować przy projektach. On jeszcze nie wie o tym ale myślę że nie będzie zadowolony. Nauczylam się szyc na maszynie - niedawno uszyłam fajną bluzkę - nie stac mnie bylo na taką więc ją sobie wyczarowałam. Staram się myslec pozytywnie i nie dać. Tak jak postanowiłam się nie dać przybywajacym centymetrom w pasie - jestem dumna bo ubyły mi 4cm i 4 kg wagi, w 2 miesiące ale wazne że w madry sposób. Jeszcze drugie tyle przede mna ale mam czas do wakacji. Pozdrawiam

Offline

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij