Brak zrostu kości podudzia

#71 2009-07-27 11:33:17
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

riviolla napisał:

Nie wyobrażasz sobie w sensie że będzie Ci niewygodnie czy obawiasz się reakcji współpracowników?

Jedno i drugie!

Offline
#72 2009-07-27 13:11:11
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

LILLA jeszcze miesiąc więc dużo czasu na rehabilitację osobiście trzymam kciuki

Offline
#73 2009-07-27 14:54:23
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

vtx napisał:

LILLA jeszcze miesiąc więc dużo czasu na rehabilitację osobiście trzymam kciuki

Dzięki będę walczyć!

Offline
#74 2009-07-27 15:11:24
nikopali

Zarejestrowany:

2009-07-24

Posty: 322

wszystkim na tym forum życzę dużo zdrówka!!!!ja jestem po wypadku tylko potłuczenia i skręcenie szyi czwarty miesiąc rehabilitacji i załamka ;(

Offline
#75 2009-07-28 10:34:35
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

nikopali napisał:

wszystkim na tym forum życzę dużo zdrówka!!!!ja jestem po wypadku tylko potłuczenia i skręcenie szyi czwarty miesiąc rehabilitacji i załamka ;(

życzę dużo sił i wytrwałości w powrocie do ZDROWIA!

Offline
#76 2009-08-03 11:42:55
bogdanmo

Zarejestrowany:

2009-04-17

Posty: 3

Cześć LILLA. Czytam twoje posty i okazuje się, że złamałem sie prawie miesiąc po tobie tj. 25.02.2009-spiralne złamanie z przemieszczeniem piszczeli i strzałki z tą różnicą, że mnie operowano  (płytka + 10 śrub) i dzięki temu mogłem już na trzeci dzień od zabiegu ćwiczyć staw skokowy, po 6 tygodniach jazda na rowerze stacjonarnym, po 12 tygodniach 100% zrostu, po 16 tygodniach 16.06.09 wróciłem do pracy z jedną kulą dwa tygodnie później chodziłem bez kul. Demontaż płytki po roku od złamania. Dziwię sie trochę, że takie złamania leczy się zachowawczo , ale jak czytam to forum od lutego to duża część forumowiczów leczona jest "gipsem". Moja rehabilitacja jak napisałem rozpoczęłą się 3 dni od złamania, a nie kilka miesięcy. Po zdjęciu gipsu  trzeba  "odtwarzyć" całą nogę również przez kilka miesięcy... Życzę tobie i wszystkim połamńcom dużo cierpliwości oraz szybkich i mocnych zrostów.

Offline
#77 2009-08-03 12:05:36
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

bogdanmo napisał:

Cześć LILLA. Czytam twoje posty i okazuje się, że złamałem sie prawie miesiąc po tobie tj. 25.02.2009-spiralne złamanie z przemieszczeniem piszczeli i strzałki z tą różnicą, że mnie operowano  (płytka + 10 śrub) i dzięki temu mogłem już na trzeci dzień od zabiegu ćwiczyć staw skokowy, po 6 tygodniach jazda na rowerze stacjonarnym, po 12 tygodniach 100% zrostu, po 16 tygodniach 16.06.09 wróciłem do pracy z jedną kulą dwa tygodnie później chodziłem bez kul. Demontaż płytki po roku od złamania. Dziwię sie trochę, że takie złamania leczy się zachowawczo , ale jak czytam to forum od lutego to duża część forumowiczów leczona jest "gipsem". Moja rehabilitacja jak napisałem rozpoczęłą się 3 dni od złamania, a nie kilka miesięcy. Po zdjęciu gipsu  trzeba  "odtwarzyć" całą nogę również przez kilka miesięcy... Życzę tobie i wszystkim połamńcom dużo cierpliwości oraz szybkich i mocnych zrostów.

Bogdanmo! Ja z kolei jak czytam posty podobne do Twojego to szlag mnie trafia! Piszesz, że po 16 tygodniach wróciłeś do pracy mnie po 17 tygodniach  uwolniono od gipsu! Po 7 m-cach wrócę do pracy (też z kulami!) nie dlatego, że mi się zrosło tylko dlatego, że nie mam wyjścia (minęły 182 dni zwolnienia + urlop) i jeszcze po drodze musiałam ubłagać lekarzy, żeby wydali zgodę! Gratuluję tak pomyślnego leczenia. Oczywiście jestem świadoma tego, że zespolenie nie daje 100% gwarancji na szybszy zrost, bo zespoleni też tak jak tu wielokrotnie pisali się nie zrastaja, mają za to możliwość szybszego powrotu do jakiejś aktywności i nie muszą się tak długo rehabilitować. Mnie lekarze zwyczajnie "załatwili". Parokrotnie już pisałam w jaki sposob odmówiono mi dwukrotnie operacji. Teraz jest problem. Zrost to jedno, krzywizna do osi kończyny to drugie i.....końca nie widać! Pozdrawiam!

Offline
#78 2009-08-04 05:54:55
bogdanmo

Zarejestrowany:

2009-04-17

Posty: 3

LillaKorn napisał:

bogdanmo napisał:

Cześć LILLA. Czytam twoje posty i okazuje się, że złamałem sie prawie miesiąc po tobie tj. 25.02.2009-spiralne złamanie z przemieszczeniem piszczeli i strzałki z tą różnicą, że mnie operowano  (płytka + 10 śrub) i dzięki temu mogłem już na trzeci dzień od zabiegu ćwiczyć staw skokowy, po 6 tygodniach jazda na rowerze stacjonarnym, po 12 tygodniach 100% zrostu, po 16 tygodniach 16.06.09 wróciłem do pracy z jedną kulą dwa tygodnie później chodziłem bez kul. Demontaż płytki po roku od złamania. Dziwię sie trochę, że takie złamania leczy się zachowawczo , ale jak czytam to forum od lutego to duża część forumowiczów leczona jest "gipsem". Moja rehabilitacja jak napisałem rozpoczęłą się 3 dni od złamania, a nie kilka miesięcy. Po zdjęciu gipsu  trzeba  "odtwarzyć" całą nogę również przez kilka miesięcy... Życzę tobie i wszystkim połamńcom dużo cierpliwości oraz szybkich i mocnych zrostów.

Bogdanmo! Ja z kolei jak czytam posty podobne do Twojego to szlag mnie trafia! Piszesz, że po 16 tygodniach wróciłeś do pracy mnie po 17 tygodniach  uwolniono od gipsu! Po 7 m-cach wrócę do pracy (też z kulami!) nie dlatego, że mi się zrosło tylko dlatego, że nie mam wyjścia (minęły 182 dni zwolnienia + urlop) i jeszcze po drodze musiałam ubłagać lekarzy, żeby wydali zgodę! Gratuluję tak pomyślnego leczenia. Oczywiście jestem świadoma tego, że zespolenie nie daje 100% gwarancji na szybszy zrost, bo zespoleni też tak jak tu wielokrotnie pisali się nie zrastaja, mają za to możliwość szybszego powrotu do jakiejś aktywności i nie muszą się tak długo rehabilitować. Mnie lekarze zwyczajnie "załatwili". Parokrotnie już pisałam w jaki sposob odmówiono mi dwukrotnie operacji. Teraz jest problem. Zrost to jedno, krzywizna do osi kończyny to drugie i.....końca nie widać! Pozdrawiam!

LILLA. Doskonale cię rozumiem. Ja bardzo obawiałem sie takiego przebiegu leczenia jak twoje. W mojej sytuacji nie mogłem sobie pozwolić na długą przerwę w pracy lub nawet jej utratę. Przyznaję że miałem dużo szczęścia . Trafiłem do szpitala gdzie lekarz od razu zaproponował zabieg zespolenia kości. Nie dość tego powiedział, jak się uda zoperujemy pana jeszcze dzisiaj (standardem w tym i innych szpitalach jest czas oczekiwania na zabieg 10-14 dni, a tego typu złamanie powinno się zespolić do 24 godzin!!!) Jak widać dużo, a raczej wszystko zależy od lekarza (człowieka) na jakiego trafisz, a czasem nawet na nastój jaki ma tego dnia. Lektura tego forum jest najlepszym dowodem. Nie wiem jak ty, ale ja oprócz tych ćwiczeń, o których pisałem, piłem  dużo wywarów z kurzych łapek i piszczeli kości cielęcych. Jedne i drugie zawierają dużo wapnia łatwoprzyswajalnego ( to taka medycyna naszych babici-ale skuteczna) naprawdę przyspiesza zrosty. POZDRAWIAM.

Offline
#79 2009-08-04 07:57:22
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

bogdanmo napisał:

P Przyznaję że miałem dużo szczęścia . Trafiłem do szpitala gdzie lekarz od razu zaproponował zabieg zespolenia kości. Nie dość tego powiedział, jak się uda zoperujemy pana jeszcze dzisiaj (standardem w tym i innych szpitalach jest czas oczekiwania na zabieg 10-14 dni, a tego typu złamanie powinno się zespolić do 24 godzin!!!) Jak widać dużo, a raczej wszystko zależy od lekarza (człowieka) na jakiego trafisz, a czasem nawet na nastój jaki ma tego dnia. Lektura tego forum jest najlepszym dowodem. Nie wiem jak ty, ale ja oprócz tych ćwiczeń, o których pisałem, piłem  dużo wywarów z kurzych łapek i piszczeli kości cielęcych. Jedne i drugie zawierają dużo wapnia łatwoprzyswajalnego ( to taka medycyna naszych babici-ale skuteczna) naprawdę przyspiesza zrosty. POZDRAWIAM.

Ja też trafiłam na lekarza, który powiedzial natychmiast zespalamy! Pojutrze przyszedl ordynator i powiedział NIE, bo najwyraźniej moja osoba zaburzyła jego harmonogram "planowych " zabiegów. Najgorzej, że skutki są jakie są.

Offline
#80 2009-08-06 16:44:24
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

Cześć wiatr w plecy jak to mówią gips pod kolano po 4 miesiącach i 1 dniu. Cieszę się jak dziecko choć zrost niewidoczny a raczej bardzo ,bardzo słaby.lekarz po zdjęciu długiego pancerza pomachał ,ponaginał nogą i zadecydował że jest na tyle sztywna że można na 6 tyg. spróbować z małym gipsem.Radość choć niemogę zgiąć kolana i trochę pobolewa i to na jakiś czas wystarczy MYŚLĘ ŻE TO KROK DO PRZODU WRESZCIE)))

Offline
#81 2009-08-06 16:59:56
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

vtx napisał:

Cześć wiatr w plecy jak to mówią gips pod kolano po 4 miesiącach i 1 dniu. Cieszę się jak dziecko choć zrost niewidoczny a raczej bardzo ,bardzo słaby.lekarz po zdjęciu długiego pancerza pomachał ,ponaginał nogą i zadecydował że jest na tyle sztywna że można na 6 tyg. spróbować z małym gipsem.Radość choć niemogę zgiąć kolana i trochę pobolewa i to na jakiś czas wystarczy MYŚLĘ ŻE TO KROK DO PRZODU WRESZCIE)))

To już mocny wiatr w plecy. Kolano pomalu rozruszsz. Piszę pomału, ponieważ szybkie ruchy mogą mu zaszkodzić. Na początek leżysz na plecach podnosisz nogę do góry i leciutko zginasz kolano (góra -dół). Potem można sprobować rowerek. Powodzenia! Pobiłeś mój niechlubny rekord, bo ja w calości byłam w gipsie 4-m-ce i 3 dni. Pozdrawiam I życzę tyle samo zrostów co i złamań!

Offline
#82 2009-08-06 17:19:58
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

Dzięki za pierwszą podpowiedz od jutra zaczynam rechabilitację . Pozdrawiam i zdrówka życzę. O postępach będę pisal mam nadzieje że często)))))

Offline
#83 2009-08-07 14:55:58
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

Z tym kolanem to niezla jazda ja chce a ono nie i boli ale po 4 mies. sztywniactwa to chyba naturalne

Offline
#84 2009-08-07 15:06:11
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

vtx napisał:

Z tym kolanem to niezla jazda ja chce a ono nie i boli ale po 4 mies. sztywniactwa to chyba naturalne

Jest tak naturalne aż nienaturalne. Ja swoje jeszcze nieraz czuję w szczególności przy próbach jazdy samochodem!

Offline
#85 2009-08-10 08:33:34
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

Cześc LILLA   Ile czasu trzeba cwiczyc aby wcisnąc nogą sprzęgło po jakim czasie ci się udało ?

Offline
#86 2009-08-10 12:11:46
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

vtx napisał:

Cześc LILLA   Ile czasu trzeba cwiczyc aby wcisnąc nogą sprzęgło po jakim czasie ci się udało ?

Hej! W zasadzie to w dniu zdejmowania gipsu (25.05) na moje pytanie kiedy mogę usiąśc do autka otrzymałam odpowiedź "nie ma przeciwskazań". Szkopół leżał w tym, że staw skokowy zachowywał się bardziej wrednie od poprzednio uwolnionego kolana! Ponieważ mocno się stresowałam faktem czy będę mogła szybko jeździć to wciskać ćwiczebnie sprzęgło próbowałam od razu po paru dniach ale w konfrontacji z zaleceniem rehabilitanta i doktora (obciążanie 3-5kg i brak pelnego zrostu stan gorszy jak na zaprezentowanym zdjęciu http://www.photoblog.pl/lillakorn/43687456) to specjalnie nie szarżowałam. Praktycznie pierwszą przejażdżkę odbyłam po ok. miesiącu. Noga zachowywała się dziwnie (niepewnie), bo skoro staw skokowy był w 1/3 ruchomy to sam sobie wyobraź, że nie operował na sprzęgle jak przed złamaniem. Ponieważ miałam ten komfort posiadania kierowcy na żądanie to czekałam aż zejdzie duża opuchlizna i wróci ruchomość w stawie. Teraz przejadę się od czasu do czasu na krótkiej trasie. Jest coraz lepiej, ale muszę być przygotowana do sytuacji, że noga się nieprzewidywalnie zachowa tzn.  strzeli mi coś: w kostce, w miejscu złamania albo w łydce. Poprostu nie mogę przyjąć, że moja sprawność w prowadzeniu auta wróciła. Ponieważ 2.09 bez  względu na stan nogi nieodwołalnie wracam do pracy to nie będzie zmiłowania i będę się musiała sama dowozić. Biorąc pod uwagę te korki, które będę miała do pokonania to noga się wyćwiczy jak na niejednej rehabilitacji. Ale nikt nie mówił, że będzie łatwo! Pozdrawiam!

Offline
#87 2009-08-11 13:58:20
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

To prawda że łatwo nie będzie moje początki rehabilitacji kolana to totalna masakra.Kolano wieczorem spuchnięte i boli.brak mięsni uda powoduje że nie moge na delikatnie zgietym kolanie podnieść nogi  od podłogi przeje....e Jeżeli skokowy jest gorszy to nizła jaza.A miałem zamiar jeszcze w tym sezonie pojeżdzić motorem.Sprawności powracaj. AŁA.

Offline
#88 2009-08-11 17:02:39
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

vtx napisał:

To prawda że łatwo nie będzie moje początki rehabilitacji kolana to totalna masakra.Kolano wieczorem spuchnięte i boli.brak mięsni uda powoduje że nie moge na delikatnie zgietym kolanie podnieść nogi  od podłogi przeje....e Jeżeli skokowy jest gorszy to nizła jaza.A miałem zamiar jeszcze w tym sezonie pojeżdzić motorem.Sprawności powracaj. AŁA.

Nikt nie mówił, że będzie łatwo! Kolano szybko nie odpuszcza!

Offline
#89 2009-08-21 17:05:28
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

Cześć dzisiaj wreszcie jeżdziłem samochodem sam naciskając sprzęgło złamaną girą.Radocha chociaż trochę ciężko nadal ból kolanka (90 stopni już zginam).
Co do obciążenia chorej nogi to doszedłem do 60 kg. bez bólu,ale czasami tak zaboli bez żadnej przyczyny że aż się dziwię że przy wyciskaniu nic a nic nierobiąc zaboli .Dziwna ta ludzka natura.Czy ktoś może podsunąć jak wrzucić fotki RTG?

Offline
#90 2009-08-21 18:38:05
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

vtx napisał:

Cześć dzisiaj wreszcie jeżdziłem samochodem sam naciskając sprzęgło złamaną girą.Radocha chociaż trochę ciężko nadal ból kolanka (90 stopni już zginam).
Co do obciążenia chorej nogi to doszedłem do 60 kg. bez bólu,ale czasami tak zaboli bez żadnej przyczyny że aż się dziwię że przy wyciskaniu nic a nic nierobiąc zaboli .Dziwna ta ludzka natura.Czy ktoś może podsunąć jak wrzucić fotki RTG?

Zrób sobie konto na photoblog.pl, wrzuta.pl lub fotosik.pl. Zdjęcia umieść tak jak np. na naszej-klasie. Potem podaj link na tym forum (skopiuj z głownego okienka i wklej w poście na forum). Fajnie, że już jeździsz. Ma się wrażenie, że jest to częściowy powrót do normalności!

Offline
#91 2009-08-21 19:29:47
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

Dzięki za podpowiedz coś tam wrzuce z kolekcji RTG.  U. mnie to lichota w poruwnaniu do twoich ostatnich fotek moje gratulacje oby tak dalej i szybciej.Z kolanem z dnia na dzien jest lepiej dzisiaj poza wciskaniem sprzęgła usiadłem na swoim motorku to dopiero przyjemnocha już niedługo mam nadzieje na rundala dlatego cwicze i liczę na ładną jesień może w tym roku się uda.Choć troche sie boję bo noge złamalem wlaśnie na motorze tylko crossowym  a ten warzy 320 kg. z drugiej strony wszystkiego się bać będę próbował. pozdrawiam.

Offline
#92 2009-08-21 19:36:32
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

vtx napisał:

Dzięki za podpowiedz coś tam wrzuce z kolekcji RTG.  U. mnie to lichota w poruwnaniu do twoich ostatnich fotek moje gratulacje oby tak dalej i szybciej.Z kolanem z dnia na dzien jest lepiej dzisiaj poza wciskaniem sprzęgła usiadłem na swoim motorku to dopiero przyjemnocha już niedługo mam nadzieje na rundala dlatego cwicze i liczę na ładną jesień może w tym roku się uda.Choć troche sie boję bo noge złamalem wlaśnie na motorze tylko crossowym  a ten warzy 320 kg. z drugiej strony wszystkiego się bać będę próbował. pozdrawiam.

Hej! Jakby nie było mam dwa miesiące dłuższe zrastanie się (zlamanie 24.01). U Ciebie też ruszy bo.....MUSI!

Offline
#93 2009-08-21 19:56:32
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

NO WŁAŚNIE WIĘC  CZEKAM NA TZ.TSUNAMI Z UPRAGNIENIEM

Offline
#94 2009-08-31 11:02:40
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

Cześć .z tego co wyczytałem u ciebie coraz lepiej i dobrze. Mam pytanko czy jak obciązałaś noge to bolała cie górna cześć stopy?Mnie boli jak cholera ledwo dociskam65 kg.a gdy podnosze noge do góry ból znowu nachodzi . To normalne .

Offline
#95 2009-08-31 11:28:43
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

vtx napisał:

Cześć .z tego co wyczytałem u ciebie coraz lepiej i dobrze. Mam pytanko czy jak obciązałaś noge to bolała cie górna cześć stopy?Mnie boli jak cholera ledwo dociskam65 kg.a gdy podnosze noge do góry ból znowu nachodzi . To normalne .

Cześć! Zazwyczaj bolało mnie miejsce zlamania i kolano! Gdzie mogę obejrzeć Twój RTG?

Offline
#96 2009-09-01 10:27:57
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

Rtg wrzuce za parę dni, co do nogi to pobolewa mnie cały staw skokowy , a własciwie tylko wtedy gdy przekrocze 55 kg..C

Offline
#97 2009-09-01 10:39:20
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

vtx napisał:

Rtg wrzuce za parę dni, co do nogi to pobolewa mnie cały staw skokowy , a własciwie tylko wtedy gdy przekrocze 55 kg..C

Wiesz, zawsze miałam trochę sceptyczny stosunek do obciążania nogi na wadze w związku z tym nienadzwyczajnie ćwiczyłam w tym zakresie. Mój ortopeda był zawsze niezadowolony z moich poczynań. Lekarz Uważał, że powinnam obciążać do bólu. Mi z kolei wydawalo się, że skoro pojawia się ból to znaczy, że organizm protestuje. Skupiałam się głównie na  naturalnym obciążaniu podczas chodzenia najpierw z dwoma (na dworze) z jedną w domu. Teraz mam sytuację1 kula na dworze, w domu null. Pewnie, że nie biegam jak sarenka i ortopeda z rehabilitantem nadal mnie ganią ale nózka wraca do normalności chociaż zrościk niepewny.

Offline
#98 2009-09-01 12:10:40
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

Obciążanie musi by odpowiednio dobrane do złamania,sposobu leczenia i ilości zrostu.Zbyt wczesne obciążanie jest przyczyną powikłań tzw,zrostu rzekomego.

Offline
#99 2009-09-01 13:25:17
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

Mam nadzieje że nie mam zrostu rzekomego. Ale mój ortopeda po 3 miesiącach określił zrost jako zrost WŁÓKNISTY .za 3 tyg. ide na kontrole to zobaczymy.Po 24 tyg. gipsu przy tak słabym zroście jak u mnie liczę na orteze zawsze to jakieś zabezpieczenie przed urazem.co do obciążenia to chyba zwolnie .Życze zdrówka wszystkim polamańcom.

Offline
#100 2009-09-01 13:47:57
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

vtx napisał:

Mam nadzieje że nie mam zrostu rzekomego. Ale mój ortopeda po 3 miesiącach określił zrost jako zrost WŁÓKNISTY .za 3 tyg. ide na kontrole to zobaczymy.Po 24 tyg. gipsu przy tak słabym zroście jak u mnie liczę na orteze zawsze to jakieś zabezpieczenie przed urazem.co do obciążenia to chyba zwolnie .Życze zdrówka wszystkim polamańcom.

Określenie zrostu włóknistego to nic innego jak słaby zrost.Więc się nie martw i czekaj na swoją kostninkę.Ja również za 3 tyg maszeruję na kontrol i po wyrok czy ze stwierdzenia lekarza ,,zaczęło się''usłyszę idzie dalej.

Offline
#101 2009-09-01 13:50:44
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

alawpr napisał:

vtx napisał:

Mam nadzieje że nie mam zrostu rzekomego. Ale mój ortopeda po 3 miesiącach określił zrost jako zrost WŁÓKNISTY .za 3 tyg. ide na kontrole to zobaczymy.Po 24 tyg. gipsu przy tak słabym zroście jak u mnie liczę na orteze zawsze to jakieś zabezpieczenie przed urazem.co do obciążenia to chyba zwolnie .Życze zdrówka wszystkim polamańcom.

Określenie zrostu włóknistego to nic innego jak słaby zrost.Więc się nie martw i czekaj na swoją kostninkę.Ja również za 3 tyg maszeruję na kontrol i po wyrok czy ze stwierdzenia lekarza ,,zaczęło się''usłyszę idzie dalej.

Jak się zaczęło to musi być tylko dalej! Zgodnie z regułą najpierw trzęsienie ziemi a potem napięcie wzrośnie!

Offline
#102 2009-09-01 13:54:52
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

LillaKorn napisał:

alawpr napisał:

vtx napisał:

Mam nadzieje że nie mam zrostu rzekomego. Ale mój ortopeda po 3 miesiącach określił zrost jako zrost WŁÓKNISTY .za 3 tyg. ide na kontrole to zobaczymy.Po 24 tyg. gipsu przy tak słabym zroście jak u mnie liczę na orteze zawsze to jakieś zabezpieczenie przed urazem.co do obciążenia to chyba zwolnie .Życze zdrówka wszystkim polamańcom.

Określenie zrostu włóknistego to nic innego jak słaby zrost.Więc się nie martw i czekaj na swoją kostninkę.Ja również za 3 tyg maszeruję na kontrol i po wyrok czy ze stwierdzenia lekarza ,,zaczęło się''usłyszę idzie dalej.

Jak się zaczęło to musi być tylko dalej! Zgodnie z regułą najpierw trzęsienie ziemi a potem napięcie wzrośnie!

Dobra Kobieto,dzięki za słowa otuchy:-))

Offline
#103 2009-09-01 13:59:41
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

alawpr napisał:

LillaKorn napisał:

alawpr napisał:


Określenie zrostu włóknistego to nic innego jak słaby zrost.Więc się nie martw i czekaj na swoją kostninkę.Ja również za 3 tyg maszeruję na kontrol i po wyrok czy ze stwierdzenia lekarza ,,zaczęło się''usłyszę idzie dalej.

Jak się zaczęło to musi być tylko dalej! Zgodnie z regułą najpierw trzęsienie ziemi a potem napięcie wzrośnie!

Dobra Kobieto,dzięki za słowa otuchy:-))

Bądź cierpliwa (ile można he, he) a tsunami Twojej kostniny nadpłynie!

Offline
#104 2009-09-01 14:07:26
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

LillaKorn napisał:

alawpr napisał:

LillaKorn napisał:


Jak się zaczęło to musi być tylko dalej! Zgodnie z regułą najpierw trzęsienie ziemi a potem napięcie wzrośnie!

Dobra Kobieto,dzięki za słowa otuchy:-))

Bądź cierpliwa (ile można he, he) a tsunami Twojej kostniny nadpłynie!

I tego również ci życzę!!!!!!!!

Offline
#105 2009-09-02 08:09:45
vtx

Zarejestrowany:

2009-06-24

Posty: 70

alawpr napisał:

vtx napisał:

Mam nadzieje że nie mam zrostu rzekomego. Ale mój ortopeda po 3 miesiącach określił zrost jako zrost WŁÓKNISTY .za 3 tyg. ide na kontrole to zobaczymy.Po 24 tyg. gipsu przy tak słabym zroście jak u mnie liczę na orteze zawsze to jakieś zabezpieczenie przed urazem.co do obciążenia to chyba zwolnie .Życze zdrówka wszystkim polamańcom.

Określenie zrostu włóknistego to nic innego jak słaby zrost.Więc się nie martw i czekaj na swoją kostninkę.Ja również za 3 tyg maszeruję na kontrol i po wyrok czy ze stwierdzenia lekarza ,,zaczęło się''usłyszę idzie dalej.

Cześc jesteś jeszcze w gipsie ile czasu?

Offline
#106 2009-09-02 11:31:47
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

vtx napisał:

alawpr napisał:

vtx napisał:

Mam nadzieje że nie mam zrostu rzekomego. Ale mój ortopeda po 3 miesiącach określił zrost jako zrost WŁÓKNISTY .za 3 tyg. ide na kontrole to zobaczymy.Po 24 tyg. gipsu przy tak słabym zroście jak u mnie liczę na orteze zawsze to jakieś zabezpieczenie przed urazem.co do obciążenia to chyba zwolnie .Życze zdrówka wszystkim polamańcom.

Określenie zrostu włóknistego to nic innego jak słaby zrost.Więc się nie martw i czekaj na swoją kostninkę.Ja również za 3 tyg maszeruję na kontrol i po wyrok czy ze stwierdzenia lekarza ,,zaczęło się''usłyszę idzie dalej.

Cześc jesteś jeszcze w gipsie ile czasu?

Od maja 20-go mam gips po sam tyłek,nie jestem zespolona,mam złamanie piszczeli spiralne ,wieloodłamowe w 1/3 dalszej.

Offline
#107 2009-09-05 07:38:36
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

Witam,
także złamałam kość piszczelową. jest to złamanie wieloodłamowe spiralne 1/3 dalszej trzonu kości piszczelowej.( przeczytałam na karcie:) obecnie kończy się 9 miesiąc od wypadku, wypadek na nartach. na operacje się nie zgodzilam, bo ilu lekarzy tyle opini  i chyba dlatego teraz tak się bujam z tym. po 9 miesiącach jest nadal brak zrostu. 3 miesiące w gipsie do pachwiny i pozniej 2 mce w gipsie do kolana, po 6 tyg od złamania okazało się że kość sie przemieściła, więc nastawianie. od zdjęcia gipsu az do dzisiaj nosze tzw, orteze z gipsu lekkiego( na szczescie moge już to zdejmować do spania badz mycia). bralam wapno i różne inne specyfiki, chodziłam na zabiegi poczynając od pola magnetycznego ( wybrałam ok 70ciu) po laser, jonoforeze z wapna i inne. niestety nic nie pomogło.stopniowo także obciążałam tą nogę( to także miało przyspieszyć zrost)- neistety. ostatni gips okazało się ze miałam za ciasno założony i dostałam zaburzenie trofiki i krążenia krwi. trafiłam do szpitala na 6 tyg, tam także wiele zabiegów i leki. a zrostu jak nie było tak nie ma. fakt faktem 2 mce temu zrobiono mi usg i zrost chrzęstny jest więc rehabilitanci zaczeli mnie uczyć chodzić bez kul. niesamowite jak człowiek może szybko się przyzwyczaić do nieprawidłowego chodzenia. nie wspomne już o rehabilitacji kolana i stawu skokowego, która trwa już 4.5 miesiąca. kolano już rehabilitowałam w gipsie. rozruszanie stawów podobno tez przyspiesza zrost. niestety w wyniku tak długiego unieruchomienia wszystko zesztywniało. jak dlugo jeszcze to tego nikt nie wie. zawsze tylko slyszę że takiego złamania nie życzy się wrogowi i że to najgorsze miejsce i może tyle trwać. sad szkoda że człowiek nie wie tego co go czeka, pewnie wybrałabym tą operacje, jednak założenie bylo że to sie skonczy na 3 mcach:(, obecnie stosuję okłady z zywokostu, to juz chyba ostatni ratunek, bo wszytsko inne juz wypróbowałam:(. nastepną kontrole mam 14 września. prześwietlają mnie co 6-8 tyg - niedługo będę świecić w ciemności:)  pozdrawiam wszytskich i zycze szybkiego zrostu. i dużżżżoooo cierpliowści

Offline
#108 2009-09-05 08:16:27
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

Cześć Verona! Też nie mam zespolenia i jeszcze nie mam pełnego zrostu (złamanie 24.01.2009 spiralne w 1/3 dalszej piszczel + strzałka tuż za kolanem). U mnie o braku zespolenia zadecydowali lekarze (tzn. najpierw zadecydowali o zabiegu, a ja sie zgodziłam, potem mnie wypisali. Gips nosiłam w sumie do 25.05. Po zdjęciu gipsu i zrobieniu RTG ortopeda (inny prowadzący) stwierdził "wielka szkoda, że nie zostało zoperowane - kość jest odchylona, zrost niepełny". Chciałam Cię zapytać czy w Twojej sytuacji nie proponują Ci teraz zespolenia i dlaczego nie zrobili Ci tego zespolenia w tedy kiedy przemieściły Ci się kości. Pozdrawiam!

Offline
#109 2009-09-05 09:00:45
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

czesc, w tej sytuacji nikt mi tego nie proponuje, zreszt apowiem ci ze nie ma takiej opcji zebym sie zgodziła, juz tyle wycierpiałam i przeszłam wlasnie zeby uniknąć operacji że nie bardzo bym chciała wracać do pkt wyjścia. mi lekarz na ostatnim rtg powiedział" cieszmy się że nie jest gorzej, ale lepiej za bardzo tez nie jest" ja cały czas wierze w to że samo się zrośnie, zreszta teraz juz chodzę wiec nei jest to az tak bardzo uciążliwe, musze poprostu bardziej uważać, czasem oczywiscie zaboli itd ale da się przeżyć. okazało się tez ze mam troche jakby krzywą noge, bo jeden odłam uwypuklił strzałke czy cos takiego. wszyscy mi mówią ze tego nie widać ale oczywiście ja to widze smile zreszta lekarz  mówi ze jak nie ma stawu rzekomego to musi sie zrosnąc może to dłużej trwac, ale ja sobie cierpliwie czekam. bardziej wkurza mnie staw skokowy że nie do konca się jeszcze rozruszał i te cwiczenia codziennie juz mnie wyprowadzają z równowagi.
a czemu wtedy mi tego nie zapoponowali bo hmm przesunięcie było minimalne (podobno) a poza tym wtedy prowadził mnie lekarz chyba nie dokonca znający sie na takich poważnych złamaniach, na szczescie trafiłam pozniej do innego i postawił mnie prynajmniej na nogi. troche dla mnie dziwne ze w unieruchomieniu jakim jest gips i całkowitym pozostawaniu  w łóżku kośc sie przemieściła, pewnie zle unieruchomili ale z nimi sie nie wygra.
to widze że połamalaś sie niedługo po mnie, a mam pytanie chodzisz już bez kul??? a jak stawy? staw skokowy i kolanowy? rozruszny już u ciebie? mięśnie wróciły ?ja mam za kilka dni rtg ale wydaje mi sie on bez senu bo czuje pod palcami kilka wgłębień w kości wiec jeszcze zrostu nie ma.

Offline
#110 2009-09-05 09:30:55
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

Verono pozwolisz, że odezwę się później, bo teraz muszę szybciutko wyjść z domu! Pa!

Offline
#111 2009-09-05 16:50:56
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

Hej już jestem. Myślę, że jestem na podobnym etapie tzn. zrost niepełny, miękki bez cech przebudowy. Chodzę z jedną kulą od ponad 2 tygodni. Od 2 dni jestem w pracy i czuję się z tą kulą jak dr House (wszyscy na mnie patrzą). Właściwie to mogłabym chodzić bez kuli (robię to ostrożnie w domu) bo dolegliwości bolowe podczas chodzenia są do wytrzymania ale trochę się boję, bo lekarz ostrzegał mnie, że kazdy upadek, drobny uraz może spowodować ponowne złamanie. Co do rozruszania stawów. Staw kolanowy wydaje się być ok. ale jak robię przysiad to czuję opór w ostatniej fazie. Staw skokowy w mojej opinii jest w 90% rozruszany. Wydaje mi się, że u Ciebie fakt, że chodzisz jeszcze w ortezie powoduje sztywność w stawie skokowym bo ja mając wolną nogę bez jakiegokolwiek stabilizatora rehabilituję swoj staw skokowy praktycznie każdym swoim krokiem. Mój ortopeda powtarza mi, że najlepiej nodze robi naturalny ruch bo przecież ideą rehabilitacji jest przywrócenie kończynie ruchu sprzed urazu. Najbardziej mnie martwi odchylenie od osi kończyny, które jest następstwem braku zespolenia i brak kostniny w górnej części szczeliny. Tak wygląda moje ostatnie zdjęcie z 19.08.2009
http://www.photoblog.pl/lillakorn/45630 … 82009.html

Offline
#112 2009-09-05 17:51:20
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

wiesz co tzn teoretycznie chodze w ortezie, bo praktycznie to od miesiąca zrobiła się za mała ze względu na to że mięsień  wraca na swoje miejsce :)auz nawet podobno ładnei chodzę bez wypychania biodra ( robiłam to bo brakowało mi ruchomości w st. skokowym) tylko właśnie przydiadu to nie jestem w stanie zrobić i zejsc jak normalny człowiek po schodach- schodze krokiem dostawnym. widzialam twoje zdjęcie, nawet podobno do mojego smile tylko ja mam jeszcze jeden odlam, a gdzie się tak połamałaś?

Offline
#113 2009-09-05 19:22:49
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

verona napisał:

wiesz co tzn teoretycznie chodze w ortezie, bo praktycznie to od miesiąca zrobiła się za mała ze względu na to że mięsień  wraca na swoje miejsce :)auz nawet podobno ładnei chodzę bez wypychania biodra ( robiłam to bo brakowało mi ruchomości w st. skokowym) tylko właśnie przydiadu to nie jestem w stanie zrobić i zejsc jak normalny człowiek po schodach- schodze krokiem dostawnym. widzialam twoje zdjęcie, nawet podobno do mojego smile tylko ja mam jeszcze jeden odlam, a gdzie się tak połamałaś?

Poszłam "dla zdrowotności" pojeździć na łyżwach. Było 4 min. do końca ślizgawki. Jakiś gość przecinał tor mojej jazdy, chciałam go ominąć i łubudu. Nic by mi się nie stało gdybym rozpaczliwe nie usiłowała utrzymać się w pionie łyżwa była przekrzywiona i usłyszałam trzask łamanej kości. I tak od sportu do kalectwa. Ortopedzi mówią, że skrętne złamania piszczeli w 1\3 dalszej to domena narciarzy i łyżwiarzy.

Offline
#114 2009-09-05 19:33:09
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

LillaKorn napisał:

verona napisał:

wiesz co tzn teoretycznie chodze w ortezie, bo praktycznie to od miesiąca zrobiła się za mała ze względu na to że mięsień  wraca na swoje miejsce :)auz nawet podobno ładnei chodzę bez wypychania biodra ( robiłam to bo brakowało mi ruchomości w st. skokowym) tylko właśnie przydiadu to nie jestem w stanie zrobić i zejsc jak normalny człowiek po schodach- schodze krokiem dostawnym. widzialam twoje zdjęcie, nawet podobno do mojego smile tylko ja mam jeszcze jeden odlam, a gdzie się tak połamałaś?

Poszłam "dla zdrowotności" pojeździć na łyżwach. Było 4 min. do końca ślizgawki. Jakiś gość przecinał tor mojej jazdy, chciałam go ominąć i łubudu. Nic by mi się nie stało gdybym rozpaczliwe nie usiłowała utrzymać się w pionie łyżwa była przekrzywiona i usłyszałam trzask łamanej kości. I tak od sportu do kalectwa. Ortopedzi mówią, że skrętne złamania piszczeli w 1\3 dalszej to domena narciarzy i łyżwiarzy.

I niedorajd spadajączych z 10 cm schodka:-)

Offline
#115 2009-09-05 19:41:30
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

alawpr napisał:

LillaKorn napisał:

verona napisał:

wiesz co tzn teoretycznie chodze w ortezie, bo praktycznie to od miesiąca zrobiła się za mała ze względu na to że mięsień  wraca na swoje miejsce :)auz nawet podobno ładnei chodzę bez wypychania biodra ( robiłam to bo brakowało mi ruchomości w st. skokowym) tylko właśnie przydiadu to nie jestem w stanie zrobić i zejsc jak normalny człowiek po schodach- schodze krokiem dostawnym. widzialam twoje zdjęcie, nawet podobno do mojego smile tylko ja mam jeszcze jeden odlam, a gdzie się tak połamałaś?

Poszłam "dla zdrowotności" pojeździć na łyżwach. Było 4 min. do końca ślizgawki. Jakiś gość przecinał tor mojej jazdy, chciałam go ominąć i łubudu. Nic by mi się nie stało gdybym rozpaczliwe nie usiłowała utrzymać się w pionie łyżwa była przekrzywiona i usłyszałam trzask łamanej kości. I tak od sportu do kalectwa. Ortopedzi mówią, że skrętne złamania piszczeli w 1\3 dalszej to domena narciarzy i łyżwiarzy.

I niedorajd spadajączych z 10 cm schodka:-)

Jako, że od każdej reguły jest wyjątek. Musiała Ci ta nóżka ostro się podwinąć!

Offline
#116 2009-09-05 19:42:56
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

Praktucznie usiadłam na tę cholerę,tak sie wywinęła jak upadałam.

Offline
#117 2009-09-05 19:47:54
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

alawpr napisał:

Praktucznie usiadłam na tę cholerę,tak sie wywinęła jak upadałam.

Dlatego tak Cię rozorało! I nie mów tak brzydko na nią bo Ci się długo nie zrośnie!

Offline
#118 2009-09-05 19:50:00
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

LillaKorn napisał:

alawpr napisał:

Praktucznie usiadłam na tę cholerę,tak sie wywinęła jak upadałam.

Dlatego tak Cię rozorało! I nie mów tak brzydko na nią bo Ci się długo nie zrośnie!

mam nadzieję,że nie podsłuchiwała,bo się obrazi;-)

Offline
#119 2009-09-05 19:51:26
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

alawpr napisał:

LillaKorn napisał:

alawpr napisał:

Praktucznie usiadłam na tę cholerę,tak sie wywinęła jak upadałam.

Dlatego tak Cię rozorało! I nie mów tak brzydko na nią bo Ci się długo nie zrośnie!

mam nadzieję,że nie podsłuchiwała,bo się obrazi;-)

Napewno poszła spać!

Offline
#120 2009-09-05 19:53:52
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

LillaKorn napisał:

alawpr napisał:

LillaKorn napisał:


Dlatego tak Cię rozorało! I nie mów tak brzydko na nią bo Ci się długo nie zrośnie!

mam nadzieję,że nie podsłuchiwała,bo się obrazi;-)

Napewno poszła spać!

Jej to dobrze,bo u mnie nadal ze spaniem krucho.Wspomagałam się prochami,ale walnęłam je w kąt, bo troszke sie obawiałam uzaleznienia i powitały mnie znów noce nieprzespane.

Offline
#121 2009-09-05 20:00:54
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

alawpr napisał:

LillaKorn napisał:

alawpr napisał:


mam nadzieję,że nie podsłuchiwała,bo się obrazi;-)

Napewno poszła spać!

Jej to dobrze,bo u mnie nadal ze spaniem krucho.Wspomagałam się prochami,ale walnęłam je w kąt, bo troszke sie obawiałam uzaleznienia i powitały mnie znów noce nieprzespane.

Na filmie "Orły Temidy" przy atakch bezsenności Robert Redford stepował przy akom paniamencie "Deszczowej piosenki", a Deborah Winger zajadała smakołyki. Obawiam się, że pozostają Ci te smakołyki.

Offline
#122 2009-09-05 20:12:33
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

LillaKorn napisał:

alawpr napisał:

LillaKorn napisał:


Napewno poszła spać!

Jej to dobrze,bo u mnie nadal ze spaniem krucho.Wspomagałam się prochami,ale walnęłam je w kąt, bo troszke sie obawiałam uzaleznienia i powitały mnie znów noce nieprzespane.

Na filmie "Orły Temidy" przy atakch bezsenności Robert Redford stepował przy akom paniamencie "Deszczowej piosenki", a Deborah Winger zajadała smakołyki. Obawiam się, że pozostają Ci te smakołyki.

mogą byc bo schudłam niemiłosiernie,choc nie ukrywam,że to stepowanie jest mi bliższe.Chyba się skuszę i może jakiegoś skakańca odstawię.

Offline
#123 2009-09-05 20:42:08
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

ojej to o łyżwach jeszcze nie słyszałam, a lubiłam  na nich jezdzic ale w takim razie zapisze łyżwy na czarną liste zaraz po nartach smile spijcie dobrze i bez prochów smile

Offline
#124 2009-09-05 20:45:26
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

verona napisał:

ojej to o łyżwach jeszcze nie słyszałam, a lubiłam  na nich jezdzic ale w takim razie zapisze łyżwy na czarną liste zaraz po nartach smile spijcie dobrze i bez prochów smile

Uwielbiam łyżwy (latem rolki) i niewyobrażam sobie nie wrocić do nich! Bilans mam nieciekawy: prawe kolano mi strzyka, bo będąc gówniarą wygrzmociłam się na łyżwach, lewa noga aktualnie po złamaniu. A więc do trzech razy sztuka!

Offline
#125 2009-09-05 20:49:39
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

to gratuluje odwagi smile ja na narty obraziłam sie na amen, a kolano to tez mi strzyka po tym unieruchomieniu ale mam nadzieje ze to przejdzie jak zacznie normalnie funkcjonować. niestety nie moge wklejac jeszcze stron internetowych jako nowy użytkownik wiec nie pochwale się swoimi osiągnięciami w sporcie...

Offline
#126 2009-09-05 20:50:21
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

LillaKorn napisał:

verona napisał:

ojej to o łyżwach jeszcze nie słyszałam, a lubiłam  na nich jezdzic ale w takim razie zapisze łyżwy na czarną liste zaraz po nartach smile spijcie dobrze i bez prochów smile

Uwielbiam łyżwy (latem rolki) i niewyobrażam sobie nie wrocić do nich! Bilans mam nieciekawy: prawe kolano mi strzyka, bo będąc gówniarą wygrzmociłam się na łyżwach, lewa noga aktualnie po złamaniu. A więc do trzech razy sztuka!

Lilla,ty jak kamikadze.

Offline
#127 2009-09-05 21:18:05
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

verona napisał:

to gratuluje odwagi smile ja na narty obraziłam sie na amen, a kolano to tez mi strzyka po tym unieruchomieniu ale mam nadzieje ze to przejdzie jak zacznie normalnie funkcjonować. niestety nie moge wklejac jeszcze stron internetowych jako nowy użytkownik wiec nie pochwale się swoimi osiągnięciami w sporcie...

Nieprawda! musisz wpisać stronkę ręcznie tak jak każdy inny tekst. Ten kto będzie Twoje zdjątko chciał obejrzeć skopiuje ją i wklei  główne okienko. Ja czekam coby je obejrzeć!

Offline
#128 2009-09-05 21:24:03
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

alawpr napisał:

LillaKorn napisał:

verona napisał:

ojej to o łyżwach jeszcze nie słyszałam, a lubiłam  na nich jezdzic ale w takim razie zapisze łyżwy na czarną liste zaraz po nartach smile spijcie dobrze i bez prochów smile

Uwielbiam łyżwy (latem rolki) i niewyobrażam sobie nie wrocić do nich! Bilans mam nieciekawy: prawe kolano mi strzyka, bo będąc gówniarą wygrzmociłam się na łyżwach, lewa noga aktualnie po złamaniu. A więc do trzech razy sztuka!

Lilla,ty jak kamikadze.

Moi znajomi nie wierzyli bo wiedzieli, że kiepsko nie jeżdżę!

Offline
#129 2009-09-05 21:46:33
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

LillaKorn napisał:

verona napisał:

ojej to o łyżwach jeszcze nie słyszałam, a lubiłam  na nich jezdzic ale w takim razie zapisze łyżwy na czarną liste zaraz po nartach smile spijcie dobrze i bez prochów smile

Uwielbiam łyżwy (latem rolki) i niewyobrażam sobie nie wrocić do nich! Bilans mam nieciekawy: prawe kolano mi strzyka, bo będąc gówniarą wygrzmociłam się na łyżwach, lewa noga aktualnie po złamaniu. A więc do trzech razy sztuka!

Nie kracz, bo ja jako smarkula,rąbnełam .... na ostatnim schodku... i też rąbnełam sobie tą sama nogę co teraz,tylko ze to był odprysk kości i bardzo szybko się zrosło.Więc ja mówię zdecydowane NIE schodom,schodeczkom itp diabłom!!!

Offline
#130 2009-09-05 21:48:21
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

Czy jak chadzałaś sobie dostojnie w gipsie,miałaś czasami uczucie gorąca w miejscu złamania.Bo ostatnio takie zjawisko mnie dopadło.

Offline
#131 2009-09-05 21:52:59
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

alawpr napisał:

Czy jak chadzałaś sobie dostojnie w gipsie,miałaś czasami uczucie gorąca w miejscu złamania.Bo ostatnio takie zjawisko mnie dopadło.

Było, było tak dokładnie był to czas mojego ostatniego gipsu czyli w czwartym miesiącu. Uczucie gorąca, które kumulowało się w stopie!

Offline
#132 2009-09-05 22:04:48
alawpr

Zarejestrowany:

2009-08-19

Posty: 5759

LillaKorn napisał:

alawpr napisał:

Czy jak chadzałaś sobie dostojnie w gipsie,miałaś czasami uczucie gorąca w miejscu złamania.Bo ostatnio takie zjawisko mnie dopadło.

Było, było tak dokładnie był to czas mojego ostatniego gipsu czyli w czwartym miesiącu. Uczucie gorąca, które kumulowało się w stopie!

dziękuję bardzo kochana.

Offline
#133 2009-09-06 07:29:05
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

witam i dzieki za rade to zdjęcie jest w 8 mcu od złamania
photoblog.pl/verona84/47062007

Offline
#134 2009-09-06 09:06:53
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

verona napisał:

witam i dzieki za rade to zdjęcie jest w 8 mcu od złamania
photoblog.pl/verona84/47062007

Cześć! Rzeczywiście nasze zdjęcia są lekko podobne. Twoja szczelina wydaje się być ciaśniejsza od mojej za to dłuższa (dowód na to, że nie ma identycznych złamań). Natomiast mamy to odchylenie w różnych miejscach. U mnie jest z tyłu golenia. U Ciebie do zewnątrz. Widać jest wyraźne oparcie o strzałkę o czym pisałaś wyżej. W związku z tym nasuwa mi się pytanie czy w takim wypadku nie będzie bezwzględnego wskazania do leczenia operacyjnego, bo przyznasz, że konstrukcja kostna Twojej nogi jest wysoce nienaturalna. Powiem Ci, że jeśli chodzi o mnie to przyswoiłam już sobie fakt, że zrost idzie opornie. Natomiast nie mogę przeboleć owego odchylenia od osi, bo to rzutuje na inne lata. Takie skrzywienia powodują w przyszłości deformacje stawów. I wcale nie o to chodzi, że widać czy nie widać krzywizny na nodze.

Offline
#135 2009-09-06 09:28:55
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

a ja cały czas nie moge zrozumieć dlaczego tak jest jak mnie nastawiali po to własnie mnie uśpili i chcieli to wyrównać zeby tak nie było wiec nic juz z tego nie rozumiem. nastawianie trwało godzine wiec mieli duzo czasu na to zeby to wyrównać... mi mówią ze to dlatego tak opornie idzie bo w tylu miejscach jest złamanie ale ogólnie to za nimi się nie trafi. czytałam twoje poprzednie posty i uwazam ze bardzo szybko wstałaś tzn poruszałaś sie o kulach bo u mnie to nie było mowy, zeby ktoś usiadł na tym łóżku na ktorym ja lezałam bo wyłam z bólu, a na kule stanełam dopiero po 2 mcach od złamania, bo wczesniej to przy spuszczaniu nogi w dół to bół nawet po kilku ketonalach był nie do wytrzymania, jednak tak jak powiedziałaś każde złamanie jest inne i każdy inaczej przechodzi, dobrze ze chodzis zdo pracy to m oze troche odciagniesz uwage od tego mi lekarz powiedział ze może trzeba uznać się za zdrową osobę która poprostu musi bardziej uważać i jak sie wroci w miare do normalnego funkcjonowania to samo się zrośnie.

Offline
#136 2009-09-06 09:32:20
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

aaa i co do odchylenie to powiem ci ze miałam podobne na dole przy stawie skokowym ale jakos ładnie się zalało i nie widać juz tego mam nadzieję ze tak sie tez stanie w górnej części i Twojej oczywiście tez. podobno przebudowa kości trwa latami wiec jest jakaś szansa ze sie dobrze zaleje i przebuduje.

Offline
#137 2009-09-06 10:42:18
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

verona napisał:

a ja cały czas nie moge zrozumieć dlaczego tak jest jak mnie nastawiali po to własnie mnie uśpili i chcieli to wyrównać zeby tak nie było wiec nic juz z tego nie rozumiem. nastawianie trwało godzine wiec mieli duzo czasu na to zeby to wyrównać... mi mówią ze to dlatego tak opornie idzie bo w tylu miejscach jest złamanie ale ogólnie to za nimi się nie trafi. czytałam twoje poprzednie posty i uwazam ze bardzo szybko wstałaś tzn poruszałaś sie o kulach bo u mnie to nie było mowy, zeby ktoś usiadł na tym łóżku na ktorym ja lezałam bo wyłam z bólu, a na kule stanełam dopiero po 2 mcach od złamania, bo wczesniej to przy spuszczaniu nogi w dół to bół nawet po kilku ketonalach był nie do wytrzymania, jednak tak jak powiedziałaś każde złamanie jest inne i każdy inaczej przechodzi, dobrze ze chodzis zdo pracy to m oze troche odciagniesz uwage od tego mi lekarz powiedział ze może trzeba uznać się za zdrową osobę która poprostu musi bardziej uważać i jak sie wroci w miare do normalnego funkcjonowania to samo się zrośnie.

Wydaje mi się, że powinni Cię nastawić i zespolić. To że  kości ci się odchyliły przypuszczalnie nie jest kwestią złego nastawienia. świeże złamanie tak ma, że odłamy nie mają jeszcze spoiwa i podczas ruchu owego niezbędnego chodzenia do kibla kości mogą się rozejść. Mówisz, że szybko się uruchomiłam. No cóż uważałam, że byłam w tym temacie straszną łamagą. Coprawda "chodziłam" do kibla od pierwszego dnia po szpitalu bo nie chciałam używać basenu ale wyglądało to tak, że lewa ręka na szyi małżonka w prawej kula. Najgorszy manewr to wstanie z łóżka. Mąż trzymał nogę w poziomie do podłogi a ja za pomocą rąk przesuwałam się do właściwej pozycji aby prawa noga pogła stanąć na podłodze a mąż delikatnie przy wtórze moich jęków opuszczał ją na dół. Czasami robił to kilka razy tak bardzo bolało a potem kicaliśmy do WC i tam dalej schody bo gips do pasa a trzeba jakoś usiąść. potem nastąpił przełom bo trafiłam na lekarza w przychodni, którego z pełną odpowiedzialnością będę nazywać po kres swoich dni debilem objechał mnie za nieumiejętność chodzenia na kulach (weszłam do niego przy pomocy męża). Wstąpił we mnie lew "nie dam bucowi powodu do satysfakcji" - tekst sierżanta z filmu "Grań złamanych serc" i przy następnym wstawaniu kazałam podać sobie dwie laski. Lekarza oczywiście zmieniłam, bo trzeba mieć jakieś minimum zaufania. Dalej było ciężko ale pokonawszy swoj strach dalej doskonaliłam technikę schodzenia z łóżka (bóle związane z opuszczaniem nogi z biegiem dni słabły). Miałam jeden taki dzień, że byłam sama w domu a jeszcze bez asekuracji nie schodziłam sama a mąż prosił żeby nie szaleć bo jak jest się samemu w domu to przy lekkim niepowodzeniu nikt nie pomoze i musiałam do WC jakoś dałam radę sama i nie czułam się taka bezradna, bo wiedziałam, że dam radę kiedy będzie taka potrzeba. Potem trafiłam do szpitala (po 4 tygodniach) i byłam w pełni uruchomiona na kulach. Oczywiście w pierwszym szpitalu przy wypisie nikt nie był uprzejmy mnie nauczyć chodzenia na kulach co jest standartem. Zadziałała zasada pacjencie radź sobie sam a nawet się zabij! Co do powrotu do pracy to się okaże czy pomoże czy nie. Napewno dni będą biegły szybciej do kolejnego RTG i nie będzie czasu na roztkliwianie się. Ja osobiście jestem zwolennikiem powrotów w pełni sprawnych pracowników a nie takich w okresie rekonwalescencji. Wróciłam bo nie miałam innego wyjścia (182 dwa dni minęły + urlop) i.... zobaczymy. Na świadczenie rehabilitacyjne nie chciałm iść (ortopeda wnioskował) jakoś ich przekonałam (ortopedę i lekarza medycyny pracy) i wydali zodę więc jak coś nie wyjdzie to już pretensje tylko do siebie no i do lekarzy z dwóch szpitali, którzy odstrzelili mnie przed operacją.

Offline
#138 2009-09-06 11:24:21
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

to powiem ci, że miałam identyczna technike chłopak trzymał mi noge w poziomie a ja sie przesuwałam  na łózku, z tym że tak tez szłam do łazienki, tzn ze ktos trzymał mi noge w poziomie a ja na zdrowej się delikatnie przesuwałam, i było nawet w miare , problem pojawiał sie jak miałam jezdzic na rtg, to były trzy ketonale przed i delikatne opuszczanie nogi w dół i przy pomocy chłopaka z jednej strony i kuli z drugiej( tak jak ty) doczłapałam sie tam, ale co się naryczałam podrodze to juz moje. uczyc chodzenia o kulach też niestety nikt mnie nie uczył, nie miałam tej przyjemności. zaczął mnie uczyć rehabilitant dopiero w momencie gdy mialam stawiać noge w gipsie a nie obciążąć jej- było to dla mnie awykonalne, bo skakałam jak zajączek a nie o to chodziło, nio ale wkoncu opanowałam ta piękną sztukę do perfekcji, to kazali mi powoli obciążać najpierw 5kg i w góre. a co do lekarzy to szkoda gadac mi lekarz w szpitalu zabrał kule i mowi do mnie:" no proszę iść" myśle sobie jakiś walnięty i jak ja mam to niby zrobić( psychika mi na to nie pozwolila). więc na szczeście znalazło sie pare rehabilitantek, które nauczyły mnie wszytskiego od początku, bo ja sama tak od siebie to poruszałam się jakbym miała całkowicie sztywną lewą strone, więc uczyły mnie kiedy się zgina kolano, kiedy biodro a kiedy stope, uczyły przenoszenia ciężaru ciała itd.dużo godzin prób żebym jak to one mówiły nie chodziła" jak pijany zając' smile ale udało się. a powiedz mi nie miałaś problemu z biodrem? bo ja przez to będąc w gipsie do pachiwny i poruszając sie o kulach i nie chcąc obijać go o podłoże to wypychałam biodro do góry i pożniej jak już stawałam na tej nodze to biodro nadal było w górze. a teraz to bardziej patrze na swoje dolegliwości i objawy niz słucham lekarzy, lekarz kazał mi nawet po domu poruszać się w ortezie, a ja o wiele lepiej się czuje bez niej nic mnie nie boli nic nie uciskai staw skokowy lepiej funkcjonuje, fakt faktem mam orteze taka ze zapewnia ruch stopy ale to jednak zawsze jakaś przeszkoda. poprostu zasłaniam tą nogę drugą jak np jestem w autobusie, bo neistety prowadzić auta jeszcze się obawiam, to jednak noga od sprzęgła. kiedy masz kontrole?

Offline
#139 2009-09-06 11:50:31
LillaKorn

Zarejestrowany:

2009-02-09

Posty: 3155

Z moim lekarzem to mam swoisty trening mentalności. Mam wrażenie, że on mnie wyczuł w sensie takim, że jestem dość ostrożnym człowiekiem w temacie usprawniania się i wie doskonale, że z tego co mi powie to ja wykonam połowę. Myślę, że w sytuacji kiedy widzi człowieka nadaktywnego to każe mu robić o połowę mniej niż ten powinien bo wiadomo, że ten człowiek wykona więcej. Po zdjęciu gipsu kazał mi wykonać krok z jedną kulą a tu nastąpił opór materii w końcu wykonałam nieudolnie krok o dlugości 10 cm i doktor powiedział, że da mi namiar na fajnego rehabilitanta. Ten przyjechał do domku (za kasę oczywiście) i pokazał co i jak. Myślę, że dlatego tak długo walczyłaś z nogą w poziomie bo za dlugo nie pozwalałaś jej opuszczać się na dół. Wszak i tak musiałaś jechać do lekarzy więc ból przetrzymałabyś w domu i z każdym pójściem do kibla byś nóżkę przyzwczajała do faktu, że krew musi w niej płynąć. To tylko teoria bo każdy wie lepiej. Co do ortezy to też się trochę pomądrzę. Ona chyba jest po to aby dociskała Twoje odchylone odłamy więc w spokoju sobie to przemyśl, żebyś sobie nie zaszkodziła. Co do jazdy samochodem to wyglądało to tak, że lekarz nie bronił od zdjęcia gipsu  (po czterech miesiącach). Ja jako człowiek ostrożny przejechałam się na krótkiej trasie i w dodatku w weekand dopiero po miesiącu. Szlo opornie bo noga byla drewniana to sobie dałam spokoj na następny miesiąc. Potem podjęłam decyzję o powrocie do pracy a dojazd mam dzięki Bogu 30 km więc znowu musiałam....... Kontrolę mam dopiero na początku listopada. Pozdrawiam ciepło.

Offline
#140 2009-09-06 12:35:11
verona

Zarejestrowany:

2009-09-05

Posty: 81

ja do lekarzy nie mam najmniejszego zaufania, wiec stwierdzilam ( moze głupio) że noga sama prawde mi powie. poprzedni lekarz uważał, że bez jakiegokolwiek unieruchomienia po zdjęciu gipsu, bo bedzie lepsze krążenie krwi a co za tym idzie szybszy zrost, obecny złapał sie za głowe, ze ja bez niczego do niego przyszłam tylko o kulach i wymyslił super sprawe orteze z gipsu lekkiego na rzepy ( oczywiści odpłatnie) i nosilam sobie ją przez 5 mcy i bylo super, ale ostatnio zaczęly sie dolegliwości podczas poruszania- pewnie dlatego że obwód nogi się zwiększył i orteza zbyt ciasna. w górach chcieli mnie odrazu operować, ale stwierdziliśmy, że wrócimy do swojego miasta( pewnie to był błąd bo oni tam codziennie maja takie złamania) więc zaaplikowali mi kilka zastrzyków przeciwbólowych i unieruchomili na podróż w szyne. po dotarciu do mojego miasta zwiedziliśmy kilka szpitali i co szpital to inna opinia wiec zadecydowalam sam ( w tamtym momencie uważając moją decyzję za słuszna). następna załamka na pkt. lekarzy w czasie ostatniego gipsu- kilka razy byłam u lekarza ,ze chyba za ciasno bo goraczkuje i rozpiera mi cala noge itd, wyciął okienko i ze wszytsko oki, za tydzien znów do niego poszłam i wkoncu raczył mi go zdjąć i okazalo sie ze noga fioletowa, i to był koniec mojej znajomości z tym lekarzem, dobrze ze trafiłam do innego szpitala i szybko zobaczyli że mam pierwsze stadium zespołu Sudecka ( na szczęscie jeszcze w tym stadium odwracalne) bo  było by nieciekawie. także nie mam do nich  zaufania. ale przez takie wypadki to ludzie zaczynają doceniać różne banalne rzeczy, przynajmniej u mnie tak było np. pamiętam jak sie ucieszylam jak sama mogłam cokolwiek koło siebie zrobić, bądz spać na boku a nie tylko na plecach, albo jak sama umyłam sobie włosy nie mówiąc juz o wannie smile  miłego dnia

Offline

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij