zakład pracy nie chce uznać wypadku

#1 2009-02-24 10:55:31
iskaiska

Zarejestrowany:

2009-02-24

Posty: 1

Mąż uległ wypadkowi w pracy. To było tylko lekkie stłuczenie w okolicy żeber więc nie zgłaszał nikomu wypadku (nie raz uderzamy się o coś i zostaje tylko siniak). Jednak po dwu dniach zaczęły się bóle w klatce piersiowej,  które nasiliły się do tego stopnia, że mąż zgłosił się na oddział ratunkowy w 5-ty dzień po zajściu. Przy przyjęciu powiedział lekarzowi o zdarzeniu w pracy, czyli od czego zaczęły się bóle w klatce, co zostało zapisane w karcie przyjęcia do szpitala. Niestety sytuacja  rozwinęła się tak błyskawicznie,że mąż będąc już na oddziale stracił przytomność i po miesiącu zmarł.
W międzyczasie zgłosiłam w imieniu męża wypadek przy pracy. Nie będę opisywać ile to kosztowało mnie nerwów: kontaktowanie się z firmą, traktowanie, niemiłe telefony i wiele innych nieprofesjonalnych zachowań ze strony pracodawcy,
Zakład wyparł się wszystkiego, sporządzili protokół wypadkowy i nie uznali wypadku. Głównym uzasadnieniem było to, iż nikt z pracowników nie widział zdarzenia i mąż odrazu nie zgłosił, że się uderzył.
Złożyłam sprawę w sądzie pracy. Wiem że postępuję słusznie, ale zaczynam wątpić czy warto się boksować. Z tego co widzę zakład robi wszystko abym zaniechała dochodzenia no i oczywiście ich stać na wynajęcie prawnika.
Czy jest jakakolwiek szansa na uznanie wypadku?

Offline
#2 2009-02-24 17:36:03
behapówka

Zarejestrowany:

2008-07-28

Posty: 804

Re: zakład pracy nie chce uznać wypadku

Szansa zawsze jest i warto probować choćby ze wzgledu na to, że w tej sytuacji nic nie tracisz, a wręcz przeciwnie możesz zyskać.

Offline
#3 2009-02-24 20:58:37
Ewania

Zarejestrowany:

2008-01-12

Posty: 888

Tak, jak pisze behapówka - szansa jest zawsze, ale - pamietaj, że to Ty musisz udowodnić, że zdarzenie miało miejsce w tamtych okolicznościach właśnie.

Z tego, co piszesz wynika, ze nie było zadnych swiadkow zdarzenia.
Mąz do lekarza udal sie 5 dni pozniej.... Nikomu nic nie mówil w pracy?  Czy na pewno nie ma chocby tzw. "swiadkow posrednich"? Czyli kogos, komu mowil o zdarzeniu tuż po jego zaistnieniu? Nie opowiadal chocby na drugi dzien? Moze ktos bedzie mogl świadczyc, ze slyszal o zdarzeniu i potwierdzi to w sądzie?
Inaczej moze sie okazac, ze zdarzenie slusznie nie zostało uznane za wypadek przy pracy z powodu braku mozliwosci wiarygodnego stwierdzenia faktu jego zaistnienia w podanych przez Ciebie okolicznosciach a co za tym idzie z powodu barku związku z pracą.
A związek z pracą jest jednym z czterech niezbednych elementow (obok nagłosci, przyczyny zewnetrznej i urazu lub śmierci) do uznania zdarzenia za wypadek przy pracy.
Postaraj sie koniecznie o jakiejs dowody/potwierdzenie na potwierdzenie tego, ze stłuczenie w okolicy żeber miało miejsce...
Sądy muszą miec jakąs, konkretną  podstawę do zmiany ustalen Protokolu powypadkowego....
Życzę Ci z całego serca powodzenia!

Offline

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij