wypadek z udziałem pieszego

#1 2008-11-26 21:37:37
motor

Użytkownik

Zarejestrowany:

2008-11-26

Posty: 5

Witam, jakiś miesiąc temu miałem wypadek motocyklowy. Jadąc na terenie zabudowanym po zmierzchu ok 40-50km/h (wiem, dziwne dla motocykla, ale tak o ironio było) ulicą z jednym pasem ruchu dla danego kierunku minąłem przejście dla pieszych (nie było nikogo) i jakies 15-20 metrów za wspomnianym przejściem z pomiędzy samochodów stojących w przeciwnym kierunku z powodu korka wyszło/wybiegło mi około 4ech młodocianych tuż pod koła mojego motocykla. Zobaczyłem ich dosłownie 2m przed sobą. Próbowałem uniknąć staranowania ich w efekcie potrąciłem tylko jednego. Niestety kontakt z nim "zaowocował" utratą toru jazdy i rzuceniem motoru na bok stojącego w przeciwnym kierunku samochodu osobowego (otarcie błotnika i drzwi). Podkreślam, było po zmierzchu, miejsce było całkiem nieoświetlone, pamiętam w świetle reflektoru że pieszy wogóle nie patrzył w moją stronę, widziałem tył jego głowy i brudnoszare plecy kurtki, był do mnie zwrócony tyłem!!
W efekcie zdarzenia reszta niesfornym przechodniów zniknęła (wg innych świadków). Trafiony przez mnie dwudziestolatek trafił do szpitala (chyba z złamaniem nogi). Ja również ze złamaniem trzonu kości udowej lewej z przemieszczeniem oraz wybitym barkiem lewym (efekt kontaktu z samochodem) trafiłem do szpitala na 10dni (czyli ponad 7dni). Oczywiście w chwili zdarzenia byłem trzeźwy. Moto zniszczone, owiewki połamane, uszkodzony również samochód osobowy. Nie wiem jak długo pieszy był w szpitalu, nie mam żadnych oficjalnych informacji.

I teraz... czego mam sie spodziewać?
Lada dzień będę składał zaznania na policji. Pierwsze zeznania były w chwili wypadku, jak leżałem w karetce, prawdopodobnie w szoku, bo wydaje mi sie że nie wszytko pamiętam. Od tamtej pory policja sie ze mną nie kontaktowała.

Wiem, że motocykliści są złem całego świata i będą próby obarczenia mnie winą ale wydaje mi sie że zachowałem należytą ostrożność i zrobiłem wszystko by uniknąć wypadku. Przejście dla pieszych minąłem więc nie spodziewałem sie że z między samochodów ktoś może wyskoczyć... Prędkość była administracyjnie dozwolona...

Mało tego... dowiedziałem się nieoficjalnie od okolicznych mieszkańców, iż potrącony przeze mnie chłopak jest w otoczeniu powszechnie znanym "elementem", w dodatku nie wykluczone że mógł być w chwili zdarzenia pod wpływem narkotyków.

I w tym momencie ręce mi opadły.
1> Jaką mam szansę na pozytywne dla siebie 100% orzeczenie o winie?
2> Jaką mam szanse odzyskania jakichś pieniędzy z tytułu uszkodzonego motoru, uszczerbku na zdrowiu o innych zadośćuczynieniach nie wspomnę?
3> Co z Bogu ducha winnym samochodem osobowym?
4> Czy starać sie o status oskarżyciela posiłkowego?

Prosze o porady.

Offline
Uzyskaj wysokie odszkodowanie po wypadku samochodowym !
Nawet 100 000 zł !
Bezpłatna analiza - wyślij zgłoszenie >>>
#2 2008-12-03 15:55:14
michal

Użytkownik

Zarejestrowany:

2007-05-25

Posty: 502

Re: wypadek z udziałem pieszego

witam,
no ciekawa sprawa, ale nie przejmuj się:)
jeżeli jechałeś z dozwoloną prędkością i będą świadkowie, którzy zeznają że jechałeś wolno a element Ci wyskoczył przed maskę, wszystko skończy się pomyślnie.
1)jeżeli wszystko wygląda tak jak opisujesz - powinieneś zostać uznany poszkodowanym co otwiera możliwość starania się o odszkodowanie od sprawcy szkody (elementu - lub jego rodziców jeżeli był niepełnoletni);
2)jw. ->wszystko zależy czy sprawca będzie wypłacalny, o ile Ty zostraniesz uznany poszkodowanym w toku postępowania policji, dobrze byłoby żebyś się tym zaintgeresował
3)jw.->sprawca pokryje szkody, jeżeli jakimś cudem uznają Ciebie winnym, to pokryte będzie z Twojego OC,
4)nie sądzę, żeby była sprawa karna w tym przypadku, na ile dni trrafiłeś do szpitala?

Offline
#3 2008-12-07 13:57:46
motor

Użytkownik

Zarejestrowany:

2008-11-26

Posty: 5

Dzięki serdeczne za reakcję wink

Ad 4> tak jak napisałem: było to 10 dni pobytu mojego, ile dni pieszy był - tego nie wiem.
Ad 2> staram sie trzymać rękę na pulsie.

Byłem wreszcie składać zeznania na Policji, funkcjonariusz prowadzący sprawę dawał do zrozumienia, żebym lepiej poszukał jeszcze świadków... mimo, że bezpośrednio za mną jechała druga motocyklistka, która już jest świadkiem, i zeznała że jechaliśmy wolno, itd. Pieszy był podobno trzeźwy, badania na narkotyki nie było.
Odnoszę wrażenie że funkcjonariusz jest zwolennikiem teorii że pieszy to święta krowa, a kierowca musi być jasnowidzem zgodnie z teorią "połóż sie zanim sie przewrócisz".
Sprawa prawdopodobnie trafi do biegłego.
Chętnie bym już sie wziął za naprawę motocykla, lecz chyba lepiej zaczekać do końca sprawy.

Offline
#4 2009-06-02 13:25:11
motor

Użytkownik

Zarejestrowany:

2008-11-26

Posty: 5

Witam,
Sprawa trafiła do prokuratury, był ściągana opinia biegłego sądowego, prokurator stwierdził, że nie ma podstaw do przedstawienia mi zarzutów i umarza swoje postępowanie z k.k., przekazując sprawe z powrotem do policji, która "może ukarze pieszego"... czyli niby dla mnie pozytywnie, bo ponoć groził mi art177 §1 K.K.

Ale czegoś nie rozumiem...
Wyżej wspomniany §1 Art. 177 Kodeksu Karnego mówi:
Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Dlaczego więc pieszemu nie można przedstawić zarzutu z w/w paragrafu?
Czy pieszy to święta krowa? Czy może prokurator chce sie pozbyć sprawy?

Mam "średnie" uszkodzenie ciała, (powyżej 7dni)
i Co?? mnie groziło postępowanie z k.k. a jego/sprawce można tylko z kodeksu do spraw wykroczeń - co jest grane?

Prosze o szybką i fachową pomoc...

Offline
#5 2011-07-05 22:07:29
szkoda

Użytkownik

Zarejestrowany:

2011-07-03

Posty: 4014

motor napisał:

Ale czegoś nie rozumiem...
Wyżej wspomniany §1 Art. 177 Kodeksu Karnego mówi:
Kto, naruszając, chociażby nieumyślnie, zasady bezpieczeństwa w ruchu lądowym, wodnym lub powietrznym, powoduje nieumyślnie wypadek, w którym inna osoba odniosła obrażenia ciała określone w art. 157 § 1, podlega karze pozbawienia wolności do lat 3.

Dlaczego więc pieszemu nie można przedstawić zarzutu z w/w paragrafu?
Czy pieszy to święta krowa? Czy może prokurator chce sie pozbyć sprawy?

Prosze o szybką i fachową pomoc...

1) Pieszemu można przedstawić ów zarzut;

2) Nie- ale jest stroną uprzewilejowaną na pasach- jednak to prawo nie jest wyłączne. Ponosi wyłączną winę, gdy wtargnie bezpośrednio pod nadjeżdający pojazd;

3) Pkt 1 i 2. Trudno pieszemu udowodnić, że wtargnąć bezpośrednio pod nadjeżdzający pojazd. Kierowca pojazdu zawsze w stosunku do pieszego odpowiada na zasadzie winy- czyli przyjmuje się winę kierowcy, a to on musi udowodnić wyłączną winę pieszego. Jeśli pieszy nie wtargnął bezpśrednio pod pojazd to może ponosić winę częściową tzw. przyczynienie do powstania szkody czy też do jej romiaru.

Z uwagi na posiadaną gigantyczną wiedzę, umiejętności i doświadczenie prawnicze w wielu dziedzinach prawa obecnie wyłącznie dokonuję zasadniczej wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów oraz w drodze wyjątku pełnię rolę „kontroli instancyjnej” tj. weryfikuję poprawność udzielanych odpowiedzi.

Offline
#6 2011-07-08 15:21:37
motor

Użytkownik

Zarejestrowany:

2008-11-26

Posty: 5

szkoda napisał:

... 2) Nie- ale jest stroną uprzewilejowaną na pasach- jednak to prawo nie jest wyłączne. Ponosi wyłączną winę, gdy wtargnie bezpośrednio pod nadjeżdający pojazd.

Zwracam jednak uwagę, iż to nie było na przejściu dla pieszych, lecz jakieś 10-15metrów za nim.

Sprawa karna przeciwko pieszemu obecnie jest w toku... ale dopiero po tym jak JA złozyłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury i sprawa trafiła do innego prokuratora.

Offline
#7 2011-07-08 20:24:31
szkoda

Użytkownik

Zarejestrowany:

2011-07-03

Posty: 4014

motor napisał:

Zwracam jednak uwagę, iż to nie było na przejściu dla pieszych, lecz jakieś 10-15metrów za nim.
Sprawa karna przeciwko pieszemu obecnie jest w toku... ale dopiero po tym jak JA złozyłem zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa do prokuratury i sprawa trafiła do innego prokuratora.

To czy pieszy był na pasach czy 10-15 metrów dalej nie zmienia faktu, że kierowca odpowiada względem pieszego na zasadzie ryzyka tj. przyjmuje się odpowiedzialność kierowcy za ziastniałą szkodę. Kierowca aby wyłączyć się od tej odpowiedzialności musi wykazać wyłączną winę pieszego lub, że szkoa powstała wskutek siły wyższej lub osoby trzecej za którą nie ponosi odpowiedzialności. Dlatego też ważne jest wykazanie, że pieszy wtargnął bezpośrednio pod nadjeżdzający pojazd, a nie pośrednio. Wówczas jeśli chodzi o "pośrednie wtargnięcie pieszego" to przyjmuje się, że w przypadku zachowania przez kierowcę właściwej prędkości w danym miejscu ów kierowca jeśliby jechał zgodnie z przepsami zdołałby wyhamować. Słusznie, że Pan złożył odrębne zawiadomienie o popełnieniu przestępstwa, gdyż to inna sprawa w przedmicie wtargnięcia pieszego bezpośrednio pod nadjeżdzający pojazd. Brak oskarżeń w stosunku do pieszego wynika z poglądów, iż pieszy jest słabszą stroną, uczestnikiem ruchu drogowego w stosunku do pojazdów. Panują również opinie, że pieszego dotyczą ogólne zasady ostrożności na jezdni. Tak czy inaczej na pewno przynajmiej odpowie za nie zachowanie należytej ostrożności- art. 86 k.w.. Zgodnie z art.  18 §  k.p.k. jeżeli czyn stanowi tylko wykroczenie, prokurator odmawiając wszczęcia postępowania lub umarzając je przekazuje sprawę Policji w celu wystąpienia z wnioskiem o ukaranie do właściwego sądu; prokurator może sam wystąpić z takim wnioskiem. Jakby nie patrzył to pieszy przechodził w niewłaściwym miejscu. Zgodnie z art. 13 ust. 2 ustawy z dnia 20 czerwca 1997 r. prawo o ruchu drogowym (tekst. jedn. Dz. U. z 2005 r. Nr 108, poz. 908 ze zm) przechodzenie przez jezdnię poza przejściem dla pieszych jest dozwolone, gdy odległość od przejścia przekracza 100 m. Jeżeli jednak skrzyżowanie znajduje się w odległości mniejszej niż 100 m od wyznaczonego przejścia, przechodzenie jest dozwolone również na tym skrzyżowaniu.

Z uwagi na posiadaną gigantyczną wiedzę, umiejętności i doświadczenie prawnicze w wielu dziedzinach prawa obecnie wyłącznie dokonuję zasadniczej wykładni przepisów prawnych budzących poważne wątpliwości lub wywołujących rozbieżności w orzecznictwie sądów oraz w drodze wyjątku pełnię rolę „kontroli instancyjnej” tj. weryfikuję poprawność udzielanych odpowiedzi.

Offline

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz okreœlić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij