wypadek na kuligu

#1 2017-01-16 19:52:12
dota11

Zarejestrowany:

2017-01-16

Posty: 0

Witajcie,
brałam udział w kuligu, którego organizatorem była osoba prowadząca stadninę koni (działalność gospodarcza). Z winy woźnicy złamałam nogę. Koledzy odwieźli mnie do szpitala. Niestety nie wzięłam danych woźnicy.  Syn prowadzących gospodarstwo zajmował się kuligami i to on obsługiwał nr tel. przez który umawiałam kulig. Wtedy tego nie wiedziałam i to z tym nr kontaktowałam się na drugi dzień po wypadku i poprosiłam o numer polisy. Osoba pod drugiej stronie słuchawki nie kwestionowała tego, że wypadek miał miejsce, ale w końcu po długim kręceniu nigdy nr nie podała. Prawdopodobnie nie ona był woźnicą. 
I teraz sprawa wygląda następująco: zdobyłam po długim okresie czasu nr polisy właściciela gospodarstwa i od niego domagałam się odszkodowania. Dostałam odpowiedź od ubezpieczyciela, że on nic o tej sprawie nie wie, ani o kuligu w tym dniu. Że to było zbyt dawno. I że jeśli nie potrafię wskazać nr woźnicy ani nie mam dowodu opłaty (wcale nie dawali go) to nic nie mogę zrobić (a przecież ze mną było jeszcze 3 osoby). I że z jakiej racji odpowiedzialność za wypadek ma ponosić właściciel gospodarstwa, jeśli to nie on wykazał się zawinionym zachowaniem (działaniem lub zaniechaniem)...
Czy właściciel nie ponosi odpowiedzialności z art. 429 KC? Czy jeśli osoba obsługująca kuligi (syn) nie poinformowała właściciela o wypadku  to tym samym unika on odpowiedzialności..? Zawsze myślałam, że w takich sprawach można dochodzić odszkodowania albo od woźnicy albo od właściciela gospodarstwa z którego wyjechaliśmy.

Offline

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij