Śmierć ojca, sprawa sądowa

#1 2014-08-30 12:00:22
Arek_Ldz

Zarejestrowany:

2014-08-30

Posty: 4

Witam.

Mam takowy problem. Od razu zaznaczam, że nie szukam stricte paragrafów i innych tylko fachowej oceny ekspertów z forum co sądzą o tej sytuacji i ewentualnej porady z ich strony.

Sprawa wygląda następująco. 5 lat temu w Grudniu zginął mój ojciec potrącony przez samochód na przejściu dla pieszych. Sprawa o tyle cięższa, że tak powiem z tego względu, że ojciec był kompletnie pijany, przewrócił się na przejściu, jednak od momentu upadku do momentu potrącenia minęło 6 sekund, kierowca nie zauważył leżącego człowieka na przejściu. Mimo, że próbował on zwalić winę na ojca sąd uznał go za całkowicie winnego i skazał wyrokiem pozbawienia wolności na okres 2 lat w zawieszeniu na 5 lat, zabraniu prawa jazdy na okres 2 lat, grzywną i kosztami sądowymi.

W chwili obecnej trwa sprawa cywilna o odszkodowanie za śmierć czyli tzw. zadośćuczynienie. Otrzymałem od TU jako kwotę bezsporną pieniądze, jednak ich wysokość jest wręcz śmieszna, więc poszedłem do sądu. Oczywiście mam adwokata. Sytuacja materialna w rodzinie pogorszyła się bardzo, byłem z matką u biegłego psychiatry który stwierdził utraty w psychice, no i masa papierologii typu dochody, rachunki oświadczenie o obecnej sytuacji materialnej.

Sprawa się toczy, obecnie została wytyczona 3 rozprawa w Październiku, pierwsza była w Maju, druga w Sierpniu (trwała ... 2 minuty). Problem jest w tym, że strona przeciwna (TU) powołała na świadka ... sprawcę wypadku (nie potrafię zrozumieć w jakim celu skoro jest skazany prawomocnym wyrokiem sądu sprzed kilku lat, co on ma powiedzieć? że jest niewinny?). Niestety świadek się nie stawia, nie odbiera awizo, na drugiej sprawie został ukarany grzywną, nie ma z nim jakiejkolwiek możliwości kontaktu, a sprawa się ciągnie.

Czy są jakiekolwiek kruczki, możliwości by zaprzestać kolejnego przeciągania się sprawy? Obecny na rozprawie aplikant stwierdził, że ta sprawa w Październiku będzie ostatnia, jednak wiadomo, że to aplikant. Nie rozumiem do końca stanowiska sądu, a raczej sędziny która usilnie próbuje wezwać świadka na rozprawę, mimo, że został skazany prawomocnym wyrokiem sądu jako winny w 100%.

Jako ciekawostkę dodam, że jest on ... cyganem. Wiadomo jak oni przestrzegają polskie prawo..

Offline
#2 2014-08-30 19:03:57
dariga

Zarejestrowany:

2014-08-03

Posty: 64

Re: Śmierć ojca, sprawa sądowa

Jaki procent przyczynienia poszkodowanego uznał ubezpieczyciel?

Offline
#3 2014-08-31 09:15:37
Arek_Ldz

Zarejestrowany:

2014-08-30

Posty: 4

50%

Offline
#4 2014-09-01 07:01:21
dariga

Zarejestrowany:

2014-08-03

Posty: 64

To są dwie osobne sprawy. Pierwsza była karna przeciwko kierowcy, a druga jest cywilna, Twoja przeciwko zakładowi ubezpieczeń. W Twojej sprawie kierowca nie jest stroną, więc może być świadkiem.
Do pewnego stopnia rozumiem też tego kierowcę, że się nie stawia w sądzie - on już swój proces miał, został skazany. Był ubezpieczony, więc z jego polisy Ty masz dostać odszkodowanie. Jego już nie interesuje to, czy Ty się z ubezpieczycielem dogadasz.

Rozumiem, że Ty przed sądem próbujesz wykazać, że 50% przyczynienia to za dużo i że nie powinno być w ogóle przyczynienia albo powinno być mniejsze? Jeżeli tak, to strona przeciwna słusznie powołuje sprawcę na świadka, żeby ustalić dokładnie, jak wypadek wyglądał z jego perspektywy.

Żeby już dać temu Romowi spokój, bo i tak się nie pojawi, mam taki pomysł: zamiast żądać zmniejszenia przyczynienia, zażądaj zwiększenia kwoty całkowitej zadośćuczynienia - np. jeśli teraz ustalili kwotę zadośćuczynienia na 30 tysięcy a Ty dostałeś 50% z tego, to zażądaj podwyższenia kwoty całkowitej do 50 tys., to wtedy do dopłaty będą mieli jeszcze 10 tys, żeby wyszło 50% całości roszczenia.
Jeśli podwyższysz kwotę zadośćuczynienia zostawiając w spokoju stopień przyczynienia, to świadek w postaci sprawcy już nie będzie potrzebny, tylko Ty będziesz musiał udowodnić zasadność swojego roszczenia.

Wydaje mi się, że to, co piszę, trzyma się kupy, ale przydałaby się opinia jakiegoś prawnika, bo ja niestety prawnikiem nie jestem. Może jakiś prawnik się wypowie?

Offline
#5 2014-09-11 00:57:15
Arek_Ldz

Zarejestrowany:

2014-08-30

Posty: 4

Do pewnego stopnia rozumiem też tego kierowcę, że się nie stawia w sądzie - on już swój proces miał, został skazany. Był ubezpieczony, więc z jego polisy Ty masz dostać odszkodowanie. Jego już nie interesuje to, czy Ty się z ubezpieczycielem dogadasz.

Zgadzam się z tym.

Rozumiem, że Ty przed sądem próbujesz wykazać, że 50% przyczynienia to za dużo i że nie powinno być w ogóle przyczynienia albo powinno być mniejsze? Jeżeli tak, to strona przeciwna słusznie powołuje sprawcę na świadka, żeby ustalić dokładnie, jak wypadek wyglądał z jego perspektywy.

Przyczynienie według mnie nie isnieteje. W opinii biegłego który wydawał opinię oraz świadka który był na miejscu w momencie wypadku wynika jedno - kierowca miał możliwość uniknęcia wypadku. W momencie wejścia przez ojca na przejście sprawca był w odległości 152 metrów od tego przejścia, w momencie upadku ojca na przejściu wynosiła ona 72 metry, według biegłego gdyby kierowca podjął decyzję o kierowaniu nie mniej niż 25 metrów przed przejściem uniknął by on wypadku, wypadek był w całości z jego winy i został za to skazany. Jak to powiedział sędzia "nie ważne czy ofiara była pod wpływem czy nie, mogła równie dobrze przewrócić, zasłabnąć, nie możemy tu mówić o jakimkolwiek nagłym wtargnięciu, gdyż od momentu upadku do momentu najechania minęło kilka sekund". Piszesz, że strona przeciwna powołała sprawcę jako świadka, by ustalić jak wyglądał wypadek z jego perspektywy, jaki to ma sens, skoro składał wyjaśnienia kolejno policjantom, prokuratorowi oraz sędziemu i został uznany winnym wypadku w zakończonej już dawno sprawie karnej. Wszystko jest na papierze, co tu więcej wyjaśniać...

Offline
#6 2014-09-11 07:14:59
Andrzej_Gryczka

Zarejestrowany:

2014-07-22

Posty: 288

Arek_Ldz napisał:

Do pewnego stopnia rozumiem też tego kierowcę, że się nie stawia w sądzie - on już swój proces miał, został skazany. Był ubezpieczony, więc z jego polisy Ty masz dostać odszkodowanie. Jego już nie interesuje to, czy Ty się z ubezpieczycielem dogadasz.

Zgadzam się z tym.

Rozumiem, że Ty przed sądem próbujesz wykazać, że 50% przyczynienia to za dużo i że nie powinno być w ogóle przyczynienia albo powinno być mniejsze? Jeżeli tak, to strona przeciwna słusznie powołuje sprawcę na świadka, żeby ustalić dokładnie, jak wypadek wyglądał z jego perspektywy.

Przyczynienie według mnie nie isnieteje. W opinii biegłego który wydawał opinię oraz świadka który był na miejscu w momencie wypadku wynika jedno - kierowca miał możliwość uniknęcia wypadku. W momencie wejścia przez ojca na przejście sprawca był w odległości 152 metrów od tego przejścia, w momencie upadku ojca na przejściu wynosiła ona 72 metry, według biegłego gdyby kierowca podjął decyzję o kierowaniu nie mniej niż 25 metrów przed przejściem uniknął by on wypadku, wypadek był w całości z jego winy i został za to skazany. Jak to powiedział sędzia "nie ważne czy ofiara była pod wpływem czy nie, mogła równie dobrze przewrócić, zasłabnąć, nie możemy tu mówić o jakimkolwiek nagłym wtargnięciu, gdyż od momentu upadku do momentu najechania minęło kilka sekund". Piszesz, że strona przeciwna powołała sprawcę jako świadka, by ustalić jak wyglądał wypadek z jego perspektywy, jaki to ma sens, skoro składał wyjaśnienia kolejno policjantom, prokuratorowi oraz sędziemu i został uznany winnym wypadku w zakończonej już dawno sprawie karnej. Wszystko jest na papierze, co tu więcej wyjaśniać...

Sąd cywilny związany jest prawomocnym wyrokiem w sprawie karnej ale tylko co do faktu popełnienia przestępstwa, a więc w postępowaniu cywilnym istnieje możliwość ustalania okoliczności na nowo i tak też się robi. Uznane przyczynienie przez TU na poziomie 50 % raczej z kosmosu i sąd to skoryguje, ale czy w ogóle go nie uwzględni tego nie wiem, bo nie mam dostępu do materiałów źródłowych.

W ostatnim czasie miałem sprawę gdzie TU uznało 80 % przyczynienia dla Klienta który jechał w samochodzie gdzie było nadkomplet (6 osób) i nie miał pasów bezpieczeństwa. Udało się zmniejszyć przyczynienie do 25 %, więc warto powalczyć.

Offline
#7 2014-10-19 15:05:43
Arek_Ldz

Zarejestrowany:

2014-08-30

Posty: 4

Sprawa ma się następująco

Odbyła się kolejna rozprawa którą odroczono. Świadek (sprawca wypadku) wyznaczony przez stronę pozwaną nie stawił się kolejny raz i został po raz drugi ukarany grzywną w wysokości 500zł. Informację o poprzedniej grzywnie odebrał jako awizo na poczcie. Sędzina nakazała ustalenie adresu aktualnego przebywania oraz doprowadzenie go na kolejną sprawę przez policję. Jeśli policja go nie znajdzie i on się nie stawi to jak wyglądają procedury, czy w takim razie sobie odpuszczą czy też są jakieś kolejne procedury co robić w tym wypadku, jest to uregulowane aktami prawnymi?

Offline
#8 2014-10-21 07:09:58
Andrzej_Gryczka

Zarejestrowany:

2014-07-22

Posty: 288

Sąd może zastosować Art. 242 kpc [Przeszkody] Jeżeli postępowanie dowodowe napotyka przeszkody o nieokreślonym czasie trwania, sąd może oznaczyć termin, po którego upływie dowód może być przeprowadzony tylko wówczas, gdy nie spowoduje to zwłoki w postępowaniu.

A jeśli dalej nie będzie możliwe przeprowadzenie dowodu z zeznań świadka to wyda wyrok bez przeprowadzania tego dowodu.

Czy Pan występuje sam w postępowaniu czy z pełnomocnikiem???

Offline

Strona korzysta z plików cookies w celu realizacji usług i zgodnie z Polityką Plików Cookies. Możesz określić warunki przechowywania lub dostępu do plików cookies w Twojej przeglądarce

Zamknij